Mikrofotograf

Kiedy zaczynał swój kilkudziesięcioletni romans z fotografią, ta, jako sztuka mniej szlachetna, bo młodsza i nieodkryta, dopiero stawała się popularna. Wielu ludzi postrzegało aparat fotograficzny niczym mikroskop, naukowe narzędzie, przeznaczone jedynie do rejestrowania rzeczywistości. Karl Blossfeldt stał gdzieś pomiędzy: dla niego aparat był narzędziem naukowym rejestrującym piękno świata roślin.

Czytaj dalej

Fotograf bez zasad?

Fotograf społeczny, mistrz dziwacznych aktów, wirtuoz pejzażu – Billego Brandta można określić na wiele sposobów. On sam miał jasno określone zdanie na fotografii. Mawiał: „Fotografia jest wciąż bardzo nowym medium i wszystko w niej musi zostać wypróbowane… fotografia nie ma zasad. To nie sport. Ważny jest efekt, a nie sposób, w jaki został osiągnięty”.

Czytaj dalej

Portrecista warszawskiej śmietanki

Przed wojną jego atelier odwiedzali Dymsza i Ordonówna, po wojnie Gałczyński i Tuwim. Kilka lat temu za pojedyncze zachowane fotografie jego autorstwa trzeba było zapłacić 4-5 tysięcy złotych. Jerzy Benedykt Dorys zapisał się złotymi zgłoskami w historii fotografii stolicy.

Czytaj dalej

Człowiek orkiestra – mistrz fotogramu

 Wojny nie przynoszą nic dobrego. Pierwsza wielka tragedia Europy XX wieku – pierwsza wojna światowa – spustoszyła kontynent. Śmierć, choroby, tragedie… Tamten czas zmienił na zawsze życie wielu ludzi. Wśród nich był László Moholy-Nagy, węgierski fotograf, plastyk, pedagog, teoretyk sztuki. Właśnie za sprawą wojny, zamiast poważanego zawodu prawnika, wybrał niepewny finansowo fach artysty. 

Czytaj dalej

Przepraszam, czy mogę zrobić zdjęcie?

Fotografowanych ludzi nie pytał o zgodę. Zdjęcia wykonywał przez dziurę w płaszczu albo aparatem zawiniętym w chusteczkę, udając, że wyciera twarz. Pierwszy paparazzi? Raczej ktoś, kto za wszelką cenę chciał uchwycić ginący świat, a wraz z nim jego mieszkańców. Nie był pewien, czy ich ocali. Mawiał: Czy udało mi się uczynić tych ludzi żyjącymi? Przyszłość pokaże.

Czytaj dalej

Cudowne dziecko – Jaques Henri Lartigue

Jego zdjęcia nie wpłynęły na dzieje fotografii. Z wykształcenia był malarzem i malując obrazy zarabiał na życie. Dziś uznawany za absolutnego klasyka reportażu, kiedyś tworzył wyłącznie do szuflady. Prowadził fotograficzny dziennik, w którym skwapliwie rejestrował niemal każdy dzień swojego życia. Dziś pewnie byłby to fotoblog z mnóstwem komentarzy internautów.

Czytaj dalej