Między prawdą a betonem

Kilka lat temu na forach hip-hopowych karierę robił taki oto dowcip: „Idzie ulicą Diox i spotyka Pezeta. Mówi: Siema Pezet! A Pezet na to: No siema Pezet”.

HIFI (729 x 739).jpg

Choć można mieć pewne zastrzeżenia co do poczucia humoru fanów polskiego rapu, dowcip idealnie ilustrował problem, jaki z Dioxem, jeszcze na etapie jego performance’ów na WBW i gościnnych kawałków na „27” Eldo, miał przeciętny słuchacz hip-hopu. Koleś zwyczajnie brzmiał jak niewyraźne ksero autora klasycznych (i poważnych) płyt z Noonem, był – jeszcze nie tak dawno temu! – osiedlowym napinaczem pozbawionym własnego stylu.
2010 rok zmienił jednak wszystko. Już nielegal „Fakty, Ludzie, Pieniądze” sprzed dwóch lat pozwalał uwierzyć w progres Dioxa; teraz, gdy nakładem Prosto ukazuje się album „23:55” HiFi Bandy, nie można weń wątpić.
Jeden Diox jednak dobrej rap-płyty nie czyni. Na szczęście towarzyszy mu co najmniej równie znakomity – tak pod względem tekstów, jak i flow – Hades (sprawdźcie złożenia kolesia we „W klubie” choćby), bity dostarcza Czarny i – gościnnie – m.in. The Returners, wreszcie świetnymi cutami doprawia materiał DJ Kebs.
Nie brakuje też tuzów hip-hopowego światka na featuringach. Choć Sokół raczej śmieszy („czasem czuję, jakbym połknął żyletkę” – on naprawdę to rapuje), a Fokus jest od lat cieniem dawnego bossa, to El Da Sensei i zwłaszcza W.E.N.A. „trzymają poziom”, urozmaicając 70 minut z HiFi Bandą.
Właśnie, 70 minut. Gdyby „23:55” było epką trwającą niespełna 24 minuty, nie byłoby wielką przesadą mówić, że od czasu Flexxipa Warszawa nie mogła się pochwalić lepszym rapowym duetem. A tak – mamy naprawdę solidną, lecz zbyt długą „obserwację miasta utrwaloną w wokalach” Dioxa i Hadesa. Potencjał kolesi pozwalał na znacznie więcej.

„23:55”, HiFi Banda
Premiera: 8 listopada 2010
Wytwórnia: Prosto