Student a giełda

Czy studenci inwestują?

 

1110956_77871752 (373 x 420)

Paweł Wyszyński, Turystyka i rekreacja, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, III rok
Nie inwestuję na giełdzie. Uważam, że jestem na to za młody. Jako student nie czuję się na tyle odpowiedzialny, żeby kupować akcje, boję się, że straciłbym mnóstwo pieniędzy, a nie chce wkraczać w dorosłe życie z długami. Mimo to staram się jednak zarabiać pieniądze w inny sposób. Nie mam stałej pracy, ale kiedy potrzebuję pieniędzy, wystawiam swoje ubrania na aukcjach internetowych. Często kupuję ich za dużo, z wielu nie zdejmuję nawet metek, więc później łatwo mi je sprzedać. Kiedyś kupiłem w lumpeksie bluzę za trzy złote, a później udało mi się ją sprzedać za prawie sto złotych. Nie wykluczam, że w przyszłości będę inwestować na  giełdzie, ale na razie uważam, że jestem na to za młody i chyba za mało wiem, żeby móc się w to „bawić”.

Marta Pośniak, Psychologia, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, II rok
Nie studiuję ekonomii, ale mimo to sprawy gospodarcze bardzo mnie interesują. Codziennie sprawdzam notowania, a strona warszawskiej giełdy jest pierwszą, którą odwiedzam po włączeniu komputera. Niestety, nie mam jeszcze takich pieniędzy, żeby kupić akcje, ale zamierzam kiedyś zainwestować na giełdzie. Uważam, że jest to coś dla mnie. Co jakiś czas wirtualnie obstawiam jakie akcje skoczą w górę i zazwyczaj okazuje się, że moje cele były trafne. Na razie jestem na płatnym stażu w jednej z firm. Zajmuję się doradztwem finansowym, doradzam ludziom jak najlepiej zainwestować pieniądze. Pomagam im osiągnąć wymarzone cele i nieskromnie mówiąc, zdobywam same pochwały. Nie mogę się doczekać momentu, jak sama zacznę kupować akcje. Zdaję sobie sprawę, że zainwestowanie pieniędzy na giełdzie nie zawsze się zwraca, dlatego na razie poszerzam swoją wiedzę na ten temat – dopiero po studiach zdecyduję się na kupno akcji.

Agnieszka Skorupa, Szkoła Główna Handlowa, II rok
Jako studentka SGH powinnam znać notowania giełdowe. W zeszłym roku na jednym z  przedmiotów naszym zaliczeniem była zabawa w giełdę. Niektórzy z nas byli maklerami, inni klientami. Ja byłam tym pierwszym i musiałam znajdować klientów, a jak już udało mi się kogoś przekonać, że mój dom maklerski jest najlepszy, to zawierałam umowy kupna-sprzedaży akcji. Osoby, które były klientami, wybierały akcje i inwestowały fikcyjne pieniądze. Każdy dostał na początek sto tysięcy złotych. Oczywiście ocena na koniec zależała od tego, ile kto zarobił.  Zabawa ta nauczyła mnie jak działa giełda, dzięki czemu w przyszłości nie będę się bała inwestować pieniędzy w  kupno akcji. Uważam to za idealny sposób na szybkie zarobienie pieniędzy, ale też na podwyższenie adrenaliny.

Małgorzata Orylska, Nauki Medyczne, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, III rok
Niestety, nie inwestuję na giełdzie, a jeśli mam być szczera, to sprawy ekonomiczne mało mnie interesują. Poza tym nie lubię ryzykować – jak wiadomo, na giełdzie łatwo stracić sporo pieniędzy w ciągu jednego dnia. Według mnie warto inwestować pieniądze w naukę. Co roku dostaję stypendium naukowe, ostatnio brałam udział w bardzo prestiżowym konkursie biologicznym i udało mi się – wygrałam. Nie dość, że dzięki wygranej mogłam prowadzić badania naukowe w najlepszych laboratoriach (nie tylko w Polsce), to jeszcze dostałam pokaźną sumę pieniędzy. Oczywiście, całą kwotę chce przeznaczyć na dalsze badania.

Marek Termanowski, Szkoła Główna Handlowa, I rok
Inwestuję na giełdzie, niestety na razie wirtualnej. Dopiero zacząłem studia, dlatego na razie próbuję swoich sił w internecie. Uważam, że taka wirtualna giełda pozwala poznać prawa i mechanizmy, jakimi rządzi się jej prawdziwa wersja. W przyszłości chciałbym zostać maklerem  i w tym kierunku staram się podążać. Dzięki wirtualnemu inwestorowi mogę fikcyjnie dokonywać umów kupna-sprzedaży akcji – a wszystko to za wirtualne pieniądze. Codziennie dokonuję nieprawdziwych transakcji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.  Dzięki tej zabawie mogę nie tylko śledzić kursy akcji, ale także zdobyć doświadczenie, które w przyszłości na pewno wykorzystam na prawdziwej giełdzie.

Katarzyna Guzik, Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne, UW, I rok
Jestem studentką i na razie nie myślę o inwestycjach giełdowych. Poza tym studiuję na kierunkach humanistycznych, więc raczej do ekonomii mi nie po drodze. Mniej więcej orientuję się w tym jak działa giełda, jednak nie wnikam szczegółowo w notowania. Zarabiam pieniądze w inny sposób. Na razie pracuję jako kelnerka, a w weekendy udzielam korepetycji z języka angielskiego. Podejrzewam, że inwestując pieniądze na giełdzie, zarobiłabym więcej, ale sądzę, że obecnie moje zarobki są bardziej stabilne i nie grozi mi utrata wszystkich oszczędności w jeden dzień.

Kuba Wróblewski, III rok, Dziennikarstwo – PR i MM , UW
W zeszłym roku zainwestowałem na giełdzie. Potrzebowałem szybkich pieniędzy, a nie uśmiechało mi się od kogoś pożyczać. Kupiłem akcje jednej z firm i miałem szczęście. Akcje szybko poszły w  górę, a  ja „wygrałem” sporo pieniędzy. Później już nie inwestowałem, chociaż bardzo mnie to kusiło. Niestety, na giełdzie można szybko zarobić, ale często jeszcze szybciej stracić. Ja w zeszłym roku miałem szczęście, kompletnie się na tym nie znając, zdobyłem pieniądze. Nie każdemu może pójść tak łatwo. Każdy, kto inwestuje na giełdzie, powinien naprawdę dobrze się na tym znać i na pewno nie obstawiać w ciemno tak jak ja.

Olga Wierzchowska, Szkoła Główna Handlowa, III rok
Inwestuję na giełdzie od kiedy zaczęłam studia. Nauczyła mnie tego moja mama, która sama w ten sposób zarabia pieniądze. Do inwestowania potrzeba jedynie otworzyć rachunek w jednym z domów maklerskich oraz wybrać spółkę, której akcje chce się kupić. Nie radzę kupować akcji na chybił-trafił, polecam naprawdę wnikliwą analizę wszystkich danych dotyczących spółki. Jeśli chodzi o mnie, to na początku kupowałam akcje po naprawdę niskich cenach, bałam się wszystko stracić. Z czasem nauczyłam się ryzykować i nie chce zapeszyć, ale na razie idzie mi całkiem dobrze. Niedawno odważyłam się zainwestować w jedną akcję kilka tysięcy i udało się – zyskałam dużo więcej. Studenckie rozrywki są naprawdę kosztowne, a ja studiuję w Szkole Głównej Handlowej i nie mam czasu na normalną pracę, więc postanowiłam pójść w ślady mamy i zarabiać na giełdzie.

Łukasz Kasprzak, Budownictwo, Politechnika Gdańska, IV rok
Niestety, jeszcze nie inwestuję pieniędzy na giełdzie, ale jestem pewien, że w przyszłości będę w ten sposób zarabiać. Mam duszę hazardzisty i kocham ryzyko. To cechy, które powinien posiadać każdy gracz giełdowy. Na razie regularnie gram w kasynie i obstawiam w zakładach bukmacherskich. Czasami wrzucam pięć złotych w maszynę, a wyciągam pięćset. Najczęściej jednak gram w ruletkę lub Black Jacka. Wygrywam naprawdę bardzo często, szczęście się mnie trzyma. Z wygranych na maszynach opłaciłem sobie tegoroczne wakacyjne wyjazdy. Umiem realistycznie ocenić sytuację, więc nie wydaje mi się, żebym nie miał problem z wyborem spółki i akcji. Do tego jestem człowiekiem o mocnych nerwach, dlatego sądzę, że idealnie pasuję do środowiska maklerów giełdowych.

Izabela Ostrowska, Polonistyka, Uniwersytet Warszawski, I rok
Na razie wolę inwestować pieniądze na inne sposoby niż kupowanie akcji. Giełda jest jak dla mnie zbyt ryzykowna. Jestem raczej spokojną osobą, nie lubię być zaskakiwana, dlatego ciągłe śledzenie zmiennych notowań spółek nie jest dla mnie. Na razie ulokowałam pieniądze na koncie inwestycyjnym, które wybrałam razem z doradcą finansowym. Pieniędzy nie wypłacam przez dwa lata – po tym okresie powinnam mieć kilkanaście tysięcy. Zgadzam się z tym, że na giełdzie mogłabym zarobić taką kwotę w jeden dzień, ale ja wolę mieć wszystko zaplanowane i nie martwić się, że w każdej chwili mogę te pieniądze stracić. Poza tym uważam, że studenci podchodzą mało odpowiedzialnie do niektórych spraw, dlatego według mnie młodzi ludzie nie powinni inwestować na giełdzie.