Teatralne a kuku

Przed premierą „Gier ekstremalnych” na foyer sceny Na Woli rozwieszono fotografie łysych kobiet zrobione w ramach kampanii fundacji Ewy Błaszczyk poświęconej kobietom chorym na raka. Na tych zdjęciach witalność młodych ciał, zmysłowość spojrzeń – czyli energia życia, splata się z przeczuciem śmierci, symbolizowanej przez głowy pozbawione włosów w wyniku chemioterapii. Brak peruk to manifest i próba oswojenia z tym, co nieuniknione, a przynajmniej – niezależne od naszych, ludzkich decyzji i działań.

Piękno podszyte wizją śmierci przynosi znacznie więcej niż doznania estetyczne, to rodzaj ekstremalnej gry, o której mowa w tytule sztuki. Eros, popęd życia, pląsa w objęciach śmierci. Motyw gry będzie przewijał się przez znaczną część spektaklu, pozwalając na racjonalne przyglądanie się historii 29-letniej Ewy, która zmarła na guza mózgu. To dość szczególna sytuacja, gdy bohaterka sztuki jest jednocześnie współautorką dramatu, w którego dokończeniu przeszkodziła jej choroba.

 

gry2.jpg

Formuła gry świetnie nadaje się do tego, żeby opowiadać o rzeczach, które wymykają się przyczynowo-skutkowemu pojmowaniu świata. W grze, tak jak w kole Fortuny,  rządzi niezrozumiała dla nas logika rachunku prawdopodobieństwa, w którym nie ma bezpośredniego, jednoznacznego powiązania pomiędzy naszymi działaniami, a zdarzeniami  w świecie.  Nie sposób przewidzieć, kto wygra a kto przegra z losem w grze o życie, podobnie jak nie da się odgadnąć wyniku gry w kości.

W warstwie formalnej spektaklu pojawiają się różne wariacje na temat gier i zabaw dziecięcych. Mamy grę w rodzaju a kuku z ordynatorem szpitala, która na moment dezorientuje widza. Zamiast oglądać smętne przywitanie lekarza z pacjentką obserwujemy dwie głowy, na przemian wynurzające się zza parawanu oraz gonitwę przypominającą berka. Mamy grę głównej bohaterki z sanitariuszem, w której czynność mierzenia ciśnienia zastępuje wzajemne oglądanie, powiedziałabym nawet obwąchiwanie się, przez dwie czworonożne istoty. Rodzaj gry podejmuje też główna bohaterka razem z sąsiadką ze szpitalnej sali, kiedy postanawiają obśmiać trudną do zniesienia rzeczywistość. Punktem kulminacyjnym tych zabaw jest sytuacja, gdy szpital staje się sceną, na której lekarze-raperzy tańczą układ choreograficzny. W centrum tego uporządkowanego i zaplanowanego chaosu przebywa ona – główna bohaterka, chora na raka, osamotniona w swoim lęku przed śmiercią.  

gry4.jpg

Obecność gier sprawia, że cały spektakl zaczynamy czytać jako grę reżysera z widzem, Joanna Grabowiecka bawi się łącząc różne, niepasujące do siebie elementy, tym samym zapraszając publiczność do teatralnego a kuku. Warto jednak zaznaczyć, że perspektywa gry nie wyczerpuje warstwy formalnej sztuki. Cała druga część, podobnie z resztą jak prolog, oparta jest na bardzo skąpych środkach scenicznych. Brak scenografii, a nawet brak ruchu scenicznego, tylko krzesła i aktorzy. Cześć druga, dopisana przez dramatopisarkę, Elżbietę Chowaniec, została pomyślana jako rodzaj didaskaliów, próba dopowiedzenia tego, co nie zostało wyjaśnione wcześniej. Kolejne postaci ze sztuki w swoich monologach przedstawiają historię Ewy z własnej perspektywy – już po jej śmierci. Uderzający jest kontrast pomiędzy tą skromną, formą opartą na relacjonowaniu faktów, a kolorową, pełną energii przestrzenią domu Ewy i szpitala, w którym przechodziła kolejne badania i operacje – przestrzenią ekstremalnych gier.

Spektakl „Gry ekstremalne” w bardzo ciekawy i atrakcyjny w swej formie a jednocześnie bezpretensjonalny sposób ukazuje temat umierania młodej kobiety. Twórcom udało się uciec od obwiniania świata za niepotrzebną śmierć, od wyciskania łez, a także od przytłaczania widza ciężarem emocji. Nie ma tu też prób ideologizowania śmierci, szukania jej pozaziemskich uzasadnień, przekonywania na siłę, że śmierć musi być podporządkowana wyższej idei. Tego wieczora, na scenie Na Woli zobaczyłam historię. I ta historia jest ważna. Na tyle ważna, by o niej opowiadać. Spektakl będę polecać wszystkim – nie tylko miłośnikom teatru, bo jest naprawdę dobry.

 

„Gry ekstremalne”
Teatr Dramatyczny – scena Na Woli
reżyseria – Joanna Grabowiecka
premiera 12 października 2013