Kursy fotograficzne to element rozwoju

Ostatnie nagrody: Newsreportaż 2009, Hasselblad Masters 2009 oraz Grand Press Photo 2010. Członkini stowarzyszenia Sputnik Photos – niekomercyjnego projektu fotograficznego. Wolny strzelec. W lipcu poprowadzi tygodniowy plener fotograficzny. Agnieszka Rayss opowiada o swojej drodze fotograficznej, projektach, sensie uczestniczenia w warsztatach fotograficznych i stowarzyszeniu Sputnik Photos. Z Agnieszką Rayss rozmawia Ewelina Petryka.

 

A_Rayss_PDF28.jpgUczestniczki zawodów kulturystycznych i fitnessowych w Zabrzu w 2008 roku. Zdjęcie nagrodzone w konkursie Newsreportaż 2009 (I miejsce w kategorii Kultura) / fot. Agnieszka Rayss

Jesteś z wykształcenia historykiem sztuki. Co skłoniło Cię do zainteresowania się fotografią?

Kiedy byłam na studiach studenci ASP śmiali się z historyków sztuki, że „mają oko z guzika” i swoje kompleksy wynikające z nieumiejętności tworzenia wyładowują w fotografii. Może coś w tym jest? Po studiach zaczęłam pracować w biznesie, a fotografią zajmowałam się hobbystycznie, chodziłam na kursy fotografii. Przejście od historii sztuki do fotografii było w sumie dość naturalne, było to przejście od teorii do praktyki. Szeroko pojęta sztuka i fotografia to jest jakiś sposób reagowania na rzeczywistość, odczuwania jej, więc ta droga nie powinna zaskakiwać.

 

Zajmujesz się głównie fotografią dokumentalną. Co jest w niej najbardziej fascynującego?

Dokument to rodzaj fotografii, który przemawia do mnie najbardziej. To przede wszystkim opowiadanie o ludziach, emocjach, ambicjach i pragnieniach, choć może też być szerszą opowieścią o zjawiskach we współczesnym świecie. Idealnie, gdy taka opowieść jest przefiltrowana przez wrażliwość i sposób myślenia fotografa. Patrzenie na piękne dokumentalne zdjęcie to jest wielka przyjemność estetyczna i intelektualna.

Jak rodzą się pomysły, skąd czerpiesz inspiracje?

Z życia, mediów, podróży. Ostatni ważny projekt „Piękne ciała” opowiada o zawodnikach kulturystyki i fitness, ale nie jest to klasyczny reportaż, tylko rodzaj cyklu portretów. Tam zagrała specyficzna scenografia – ciemna jednolita ściana, którą znalazłam przy wejściu na scenę i dużo dziennego światła, uwydatniającego muskulaturę zawodników i ich kostiumy. Wybrałam ten temat, bo szukałam ludzi pracujących nad ciałem, sylwetką. Nie przewidziałam, że efekt plastyczny będzie akurat taki, bo warunki do fotografowania zobaczyłam dopiero na miejscu.

 

Jesteś wolnym strzelcem, jednak współtworzyłaś Sputnik Photos. Jaki jest cel tego stowarzyszenia i czym teraz się zajmujecie?

Sputnik Photos to stowarzyszenie fotografów dokumentalistów z Europy Środkowo-Wschodniej. Poznaliśmy się kilka lat temu na warsztatach fotograficznych prowadzonych przez organizację Altemus i agencję VII. Okazało się, że myślimy w podobny sposób, że spotykamy się z podobnymi problemami, więc postanowiliśmy zrobić wspólny projekt. I tak przy wsparciu Europejskiej Fundacji Kultury powstał esej o nielegalnej imigracji zarobkowej w Europie Środkowo Wschodniej „At the Border”.

Zakładając tę grupę chcieliśmy po prostu zrobić wspólnie esej o wspólnym dla naszych krajów problemie. Ważny był też aspekt towarzyski – żeby utrzymać nawiązane więzi. Okazało się, że praca w grupie ma mnóstwo zalet, można szybko zrobić cykl, który jednemu fotografowi zająłby lata. Ma też wady – ktoś musi zajmować się organizacyjną stroną, trzeba też pozyskiwać fundusze. Od tego tak naprawdę zależy istnienie takich niekomercyjnych grup (bo nie jesteśmy agencją).

 

Prowadzisz warsztaty, plenery, kursy. Czy fotografii można się nauczyć z takich zajęć?

To zależy i od prowadzących, i od uczestników. Zależy, jakie kto ma oczekiwania i czy rzeczywiście chce się czegoś nauczyć i dowiedzieć. Inne oczekiwania mają licealiści, którzy nie są jeszcze świadomi, jak aparatem fotograficznym można eksplorować rzeczywistość, a inne ludzie którzy świadomie wybierają pracę nad fotografią dokumentalną.

Bardzo przyjemnym doświadczeniem było spotkanie ze uczestnikami Akademii Fotoreportażu, to byli ludzie głodni opowiadania o otaczającej rzeczywistości, świadomi świata i własnych umiejętności. Jeśli jest taka interakcja te spotkania mogą być bardzo inspirujące, uświadamiają po raz kolejny w jak różny sposób fotografowie patrzą na świat, jak różnie go interpretują. W takich sytuacjach to bardzo przyjemna praca.

Sama chodziłam kiedyś na takie kursy i warsztaty i możliwość pokazania komuś bardziej doświadczonemu swoich prac i posłuchanie komentarzy było cenne.

 

 

Agnieszka Rayss poprowadzi wakacyjny plener fotograficzny w Nałęczowie (10-16 lipca 2010) organizowany przez Akademię Fotoreportażu.

 www.fotoreportaz.org.pl