Recenzja: 1.577, czyli ponowny debiut Myslovitz

Myslo się skończyło – takie głosy krążą w sieci od ponad roku, kiedy Artur Rojek opuścił zespół.  Przy okazji wydania nowej płyty pojawiają się równie często, jak zachwyty nad nią. Czy stary szyld  pasuje jeszcze do zespołu, który po dwudziestu latach niemalże na nowo debiutuje?

myslovitz_rafal_milach.jpgfot.: Rafał Milach

To już dziewiąta płyta w dyskografii Myslovitz . Przez lata obecności na scenie zespół naturalnie  ewoluował, balansując między  psychodelicznym rockiem a brit popem. Najnowsze wydawnictwo to zdecydowanie ukłon w stronę lżejszego grania i stylistyka znacząco odbiegająca od poprzednich dokonań.

 

Gdyby zagrać komuś pochodzące z nowej płyty utwory  „Koniec lata”  albo  „Jaki to kolor?/ 4.000” nie ujawniając autorstwa, niewielu odgadłoby nazwę wykonawcy. Oba utwory mocno nasączone elektroniką, pozbawione tradycyjnych, gitarowych zagrywek i prostych konstrukcji zwrotka-refren-zwrotka.  Zaskakują klimatem, zupełnie odbiegającym  nie tylko od dotychczasowych dokonań zespołu, ale i od  pozostałych utworów na płycie.   Z resztą, już pierwszy zwiastun  płyty „1.577” – prezentowany kilka miesięcy przed jej wydaniem utwór „3 sny o tym samym” pokazywał Myslovitz w wersji bardziej przystępnej – i muzycznie, i tekstowo, jeśli nie chce się  akurat umrzeć z miłości, albo butelki szkłem strzelic sobie w łeb . Takich utworów jest na nowej płycie najwięcej – z dozą melancholii tolerowaną przez komercyjny eter, z emocjonalnością równoważoną lekkimi  melodiami i tekstami, które zawierają w sobie tyle samo celnych fraz, co banalnych stwierdzeń.  

 

http://www.youtube.com/watch?v=dPYcIk7F1gY

 

Ta płyta ma też kilka tzw. momentów. Otwierający „Telefon” i ” Prędzej później dalej” to piosenki mające wszystko to, czym kiedyś zachwycała grupa z Mysłowic. „Trzy procent” z początkiem mocno w klimacie Radiohead  urzeka riffem i niepokojącą aurą. W pozostałych utworach  pojawia się jakaś dziwna tendencja do przeciętności  do tego stopnia, że kultowy kiedyś zespól możnaby dziś pomylić z masą niewyróżniających się  popowo-rockowych grup, o których pamięta się nie dłużej niż jeden sezon. 

Odpowiadając autorom katastroficznych wizji – Myslo się nie skończyło. Rok temu zaczęło się od nowa, zupełnie inaczej. Może więc należałoby zmienić szyld i zamknąć usta wszystkim tym, którzy z taka pasją doszukują się podobieństw i różnic, dzieląc historię Myslovitz na dwa etapy? 

 

Myslovitz –  „1.577”

EMI Music Poland

premiera: 28 maja 2013 roku