Rue de Paris

Czuliście kiedyś, że powinniście urodzić się w innej epoce, kilkadziesiąt albo kilkaset lat wcześniej? Takie myśli z pewnością zaprzątały głowę mistrza Allena, kiedy postanowił nakręcić swą francuską opowieść, a głównemu bohaterowi pozwolił w magiczny sposób przenieść się do Paryża lat 20.

doc.jpg

Woody Allen, rodowity nowojorczyk ubóstwiający swoją metropolię, zyskał nowy fach. Człowiek, który znakomitą większość swoich filmów nakręcił w otoczeniu drzew Central Parku i wibrujących świateł Manhattanu, stał się doskonałym przewodnikiem po europejskich miastach. Opuściwszy udomowioną i nieco już nudną Amerykę, nadał swoim nowym projektom wyjątkowy klimat, a w poszczególne miejsca tchnął ducha liryzmu i charakterystycznego dowcipu. Londyn, udana próba przeniesienia allenowskiego humoru na grunt europejski, okazał się pierwszym przystankiem reżysera na Starym Kontynencie, z którego jakoś trudno mu wyjechać… W ciągu sześciu lat nakręcił sześć „europejskich” filmów, a po Londynie i Barcelonie przyszedł w końcu czas na niepisaną stolicę mody i artystów – Paryż.

Niezliczone kafejki, galerie sztuki, sklepy największych domów mody, oświetlone mosty, odrestaurowane zabytki, eleganckie panie w wytwornych żakietach. Reżyser prezentuje nam Paryż znany z pocztówek i pożółkłych stronic starych albumów. Zamiast zajmować się płonącymi na przedmieściach samochodami i protestami imigrantów, serwuje nam półtorej godziny magicznego zapomnienia, prowadząc przez klimatyczne targi ze starociami, ogrody wersalskie i zapomniane przez turystów brukowane uliczki stolicy Francji. Allen udowadnia jednak, że te same miejsca przefiltrowane przez mentalność i wrażliwość różnych osób zyskują zupełnie inny wymiar. Paryż, na który patrzymy z perspektywy Amerykanki Inez (Rachel McAdams) i jej rodziców to miasto luksusowych hoteli, wykwintnych kolacji, pozorów i nowobogackiego stylu bycia. Z kolei „Paris”, po którym błądzi zafascynowany Gil (Owen Wilson), dziwnym trafem narzeczony Inez, jest miastem pełnym tajemnic, zakamarków i niezwykłej atmosfery. Który obraz wolicie? Jeśli kusi was spojrzenie romantyka o europejskiej duszy warto go śledzić, bo trafi do miejsc niezwykłych…

polnocy_Paryzu_5357.jpg

Gil to bohater obdarzony cechami wielu postaci z poprzednich filmów Woody’ego Allena, najczęściej odgrywanych przez samego reżysera. Nie tylko jest początkującym pisarzem, ale także niepoprawnym romantykiem przerażonym wizją śmierci, neurotykiem i uroczym fajtłapą. Tym razem nie zmaga się z okrutnym światem, ale własnymi pragnieniami i rzeczywistością, do której te pragnienia go zaprowadziły. Wsiadając do staromodnego wozu, wyciągniętego rodem ze skansenu, o tytułowej północy Gil nie wie, że zamiast przejechać kilka uroczych „rues” przeniesie się do roztańczonych lat 20. XX wieku. Witając się z Zeldą i Francisem Scottem Fitzgeraldem oraz przytupując w takt muzyki granej przez Cole’a Portera wydaje mu się, że ktoś w genialny sposób z niego żartuje. Dopiero obecność specyficznego Ernesta Hemingway’a i kolejne niezwykłe noce w otoczeniu śmietanki artystycznej początków XX stulecia sprawiają, że Amerykanin zaczyna wierzyć w magię Paryża.

tumblr_lmoojeZymc1qfj842o1_400.jpg

Woody Allen jak zwykle postawił na gwiazdy. Do filmu zaprosił m.in. Owena Wilsona, którego wygląd bardziej pasuje do californijskiego rozgrzanego piasku niż otulonego rzęsistym deszczem Paryża. Mimo oczywistych skojarzeń reżyserowi udało się jednak wycisnąć z aktora zupełnie inny portret. Sam Wilson, wzorujący się na bohaterach – alter ego Allena, był nieco przerysowany, a jego naśladownictwo zbyt dosłowne, jednak pokazał się od zupełnie innej, uroczej strony. Pomijając komentowaną wielokrotnie i poprawnie zagraną przez Carlę Bruni epizodyczną rolę przewodniczki czy przyjemne dla oka wcielenie Marion Cotillard, na owacje zasługuje Adrien Brody. Wchodząc w skórę Salvadora Dali zrzucił własny wizerunek poważnego aktora od wymagających ról i zabawił się w postać ekscentrycznego surrealisty.

772x0.jpg

„O północy w Paryżu” można by uznać za kolejną romantyczną komedię w dobrym, allenowskim stylu, gdyby nie liczne nawiązania do historii. Oprócz pięknych kobiet, miłosnego wątku i osławionego Paryża w tle mamy tu bowiem do czynienia z porządną lekcją sztuki i literatury lat 20. Jeśli ktoś nie kojarzy jednak takich nazwisk jak Hemingway, Eliot, Stein czy Degas straci przyjemność podążania za swoistymi kalamburami reżysera. Co nowego pokaże Woody Allen w kolejnym filmie? Tego dowiemy się prawdopodobnie w przyszłym roku. Przystanek: Rzym.    

 

„O północy w Paryżu”

reż. Woody Allen

premiera: 26 sierpnia 2011

dystrybucja: Kino Świat