Nie taka bestia straszna jak ją malują

Podobno w każdym człowieku drzemie przysłowiowa bestia. Co się jednak stanie, gdy to, co najgorsze ujrzy światło dzienne ?

„Beastly” to bez wątpienia próba uwspółcześnienia animowanej baśni „Piękna i Bestia” wytwórni Disneya z roku 1991. Myśl przewodnia o sile miłości nad szkaradnością unosiła się w tamtej pamiętnej bajce, ta sama próba miała również dotyczyć filmu „Beastly”. Piękna Bella zamieniła się miejscami z gwiazdą serii HSM Vanessą Hudgens, a Bestia z Alexem Pettyferem (znanym z filmu „Jestem numerem cztery” ). Niegdyś akcja rozgrywała się w mrocznym zamku, teraz  w mieszkaniu na Manhattanie i na tej przestrzeni przyszło reżyserowi stworzyć podwaliny nowej starej historii.

 

BeastlyMożna podziwiać pracę charakteryzatorów, za wysiłek jaki włożyli w przygotowanie Bestii. Jego rany, blizny, poparzenia wyglądają bardzo realistycznie. Jednak po chwili krótkiej fascynacji przychodzi myśl, czy takiej charakteryzacji nie bliżej do serii Gwiezdne Wojny? Szczególnie, gdy główny bohater przemierza ulice miasta w czarnym stroju z kapturem na głowie. Czyżby pamiętany przez fanów Dark Maul zagościł na Manhattanie? Główna bohaterka o wdzięcznym imieniu Linda również nie zachwyca. Za każdym razem spoglądając na nią, ma się wrażenie, że kawa pita przez nią każdego dnia działa usypiająco. Smętnie przemieszcza się między kolejnymi scenami, aby w międzyczasie oddać hołd animacji Disneya i przekazać widzom kilka mądrych rad „jak żyć”. Początek filmu potrafi zainteresować na tyle, by bez bólu i zgrzytu oglądać kolejne sekwencje. Do momentu… gdy na ekranie pojawia się wiedźma, która rzuca czar na przemądrzałego nastolatka. Nasza wspaniała czarownica, grana jest przez jedną z siostrzyczek Olsen. Zapomniana przez świat i Hollywood miała szansę odrodzić się w tej produkcji. Niestety, jej postać wyszła wyjątkowo miernie, a to ona przede wszystkim miała budować klimat tego filmu. Cieszyć mogą jedynie drugoplanowe postaci, zwłaszcza niani (Lisa Gay Hamilton) i niewidomego nauczyciela Kyle’a (Neil Patrick Harris), którzy wypadli zdecydowanie najlepiej w swoich rolach – przyćmiewając tym samym głównych bohaterów. 

Produkcja „Beastly” jest nieudaną próbą ożywienia legendy wytwórni Disneya, animacji, która doczekała się rzeszy fanów na całym świecie. Jej magia jest na tyle żywa, że wyprawa w krainę prawdziwej i trudnej miłości w disneyowskim wydaniu nadal jest najlepszym wyborem. „Beastly” może stać się jedynie ciekawostką, która ze względu na swoją przewidywalność nie zapada długo w pamięci.

beastly.jpg


Reżyseria i scenariusz: Daniel Bernz

Premiera: 4 marca 2011

Produkcja: USA

Gatunek: fantasy, melodramat