Wystawa Jerzego Lewczyńskiego na Miesiącu Fotografii w Krakowie

 

Tegoroczny X jubileuszowy Miesiąc Fotografii w Krakowie zorganizowany pod hasłem „Dołącz” był podzielony na trzy podstawowe działy: Program główny, ShowOFF, Sekcję eksperymentalną. Miałam okazję zobaczyć kilka wystaw z pierwszej części, które ogólnie oceniam jako ciekawe i dobrze przygotowane, ale niestety jest kilka szczegółów, które nie dają mi spokoju. I to właśnie nimi się zajmę.

Jerzy Lewczyński, według Adama Mazura „najważniejszy żyjący polski fotograf” [1], przez wielu nazywany „nestorem polskiej fotografii” był jednym z najbardziej oczekiwanych gości festiwalu [2]. Prace zaprezentowane na wystawie „Pamięć obrazu” przygotowanej przez Wojciecha Nowickiego były przekrojem jego twórczości. To drugi przykład współpracy Lewczyńskiego i Nowickiego. W ubiegłym roku mieliśmy okazję zobaczyć w gliwickiej Czytelni Sztuki „Oczyszczenie” [3]. Było to nowatorskie podejście do archiwum fotografa. Wojciech Nowicki zrobił to, na co nie zdobył się nikt wcześniej – pokazał subiektywny, krytyczny wybór prac, nie zawsze zgodny z wolą autora. W rezultacie powstała ciekawa wystawa, która tchnęła świeżość w wizerunek Lewczyńskiego jako twórcy i w jego archiwum. Należy przede wszystkim podkreślić, że Nowicki zwrócił uwagę na plakaty, ogłoszenia, klepsydry z troską przechowywane przez Lewczyńskiego. Były one dotychczas raczej pomijane w tekstach dotyczących jego twórczości. Niesłusznie. Są to nietyle inspiracje [4] do tworzenia, ile elementy należące do koncepcji „archeologii fotografii”, przedmioty traktowane przez fotografa jako świadkowie przeszłości. Bardzo cieszy fakt, że Nowicki zaprezentował je zgodnie z ich pierwotną funkcją. Uwolnił je niejako w ten sposób z kontekstu twórczości, który pojawia się zawsze przy prezentacji prac, na których wspomniane przedmioty są przedstawione. Tymczasem są one częścią archiwum i funkcjonują w nim na równi z fotografiami. Są to m.in.: notes nieznanej osoby  z prywatnymi notatkami o niejasnej treści znaleziony na dworcu, listy zakupów, przypadkowe pocztówki. Warto wspomnieć, że Nowicki pokazał również nieznane dotąd prace, które fotograf lekceważył, uważając za bezwartościowe, nieudane.

 

IMG_1605.JPG[fotografia z wystawy prac Jerzego Lewczyńskiego „Oczyszczenie” fot. B.M.

 

Ten rozbudowany komentarz na temat gliwickiej wystawy pojawia się tu celowo w kontekście tego, co zostało zaprezentowane w Krakowie, jednakże z mniejszym sukcesem.

Warto zauważyć, że pokazano na niej około 120 zdjęć, niektóre po raz pierwszy. Kurator pogrupował je w kategorie: Rzeczy ciemne, Splątanie, nagromadzenia, Pismo, Cimiteria, Archeologia fotografii, poliptyki liryczne, Surrealne, odrealnione. Początkowo mogą pojawić się skojarzenia z „Oczyszczeniem”. To za sprawą jednej ze ścian kopiującej prace i ich aranżację z Gliwic.

 

IMG_2178.JPGfot. B.M.

To wykorzystanie nazw cykli (Cimiteria, Archeologia fotografii) do stworzenia przez kuratora własnych kategorii zbiorów rodzi chaos. Można go najłatwiej zaobserwować na przykładzie prac z cyklu „Negatywy”, które zostały włączone do grupy „Archeologia fotografii…”. Przyznaję, że fotograf nie przywiązuje większej wagi do przyporządkowywania zdjęć konkretnym cyklom. Niemniej takie działanie kuratora razi, zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z wystawą określaną jako retrospektywna. Wystarczy odnieść się w tym miejscu do do niedawna [5] najobszerniejszej publikacji na temat fotografa „Jerzy Lewczyński. Archeologia fotografii prace z lat 1941-2005”. W zawartym w niej kalendarium twórczości i życia czytamy: „z 1971 roku pochodzi «Tryptyk znaleziony na strychu» zapoczątkowujący kontynuowany do dziś cykl «Negatywy». Praca ta była zestawem odbitek z negatywów znalezionych na strychu jednego z domów[6] w Sanoku”. [7] Jeden z negatywów, który posłużył do powstania „Tryptyku…” został następnie wykorzystany przez Lewczyńskiego w 1975 roku w kolejnej pracy. Fotograf wykonał odbitkę negatywową, której fragmenty następnie powiększył aż do uzyskania obrazu ziarna filmu.

 

negatywy.jpgJerzy Lewczyński, z cyklu „Negatywy”, 1975

Jerzy Lewczyński, z cyklu „Negatywy”, 1975

Ta praca została pokazana na wystawie krakowskiej w dziale „Archeologia fotografii…”. Takie działanie kuratora stwarza niebezpieczną sytuację, w której jeden z najważniejszych cykli Lewczyńskiego – „Negatywy” może zostać mylnie odebrany jako część koncepcji „Archeologii fotografii”. Warto podkreślić, że negatyw jest dla gliwickiego fotografa materialną cząstką, która ocalała z przeszłości. Jego obecność we wnętrzu aparatu w momencie wykonywania zdjęcia sprawia, że jest on uczestnikiem, świadkiem tamtej chwili.

Co więcej na wystawie pominięto cykl „Antytelewizja” tworzony od 2001 roku. Być może został uznany za zbędny w kontekście tematu „Pamięć obrazu”. Jeśli tak, to niesłusznie. Utrwalone na fotografiach m.in. cienie firanki rzucane na ekran telewizora czy zdjęcie włączonego odbiornika mogłyby być interesującym uzupełnieniem wystawy. Ich obecność na wystawie retrospektywnej jest jak najbardziej wskazana.



[1] Antologia fotografii polskiej dziś, Adam Mazur. Tekst towarzyszący wystawie „Antologia fotografii polskiej” w galerii Asymetria w Warszawie, 19.02.-26.03.2010, http://www.asymetria.eu/pl/html/?str=podstrona_wystawy&id=6eac57_96&t=3

[2] W języku angielskim krakowskim Miesiąc Fotografii jest tłumaczony jako Krakow Photomonth Festival.

[3] Jerzy Lewczyński „Oczyszczenie”, kurator: Wojciech Nowicki, 03.06—3.09.2010, Czytelnia Sztuki, Gliwice

[4] Lewczyński wykonywał zdjęcia plakatów, ogłoszeń. Pierwsze prace powstały ok. 1959 roku.                                      

[5] Podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie 25.05 miała miejsce promocja książki o fotografie. Wojciech Nowicki, Pamięć obrazu, Gliwice, 2012

[6] Był to dom Zdzisława Beksińskiego.

[7] Ewa Gałązka, Jerzy Tadeusz Lewczyński. Kalendarium, w: Jerzy Lewczyński. Archeologia fotografii, prace z lat 1941-2005, pod red. Jurecki K., Zjeżdżałka I.,Września, 2005, s. 34.