W rozkroku

zabojca-z-miasta-moreli-reportaze-z-turcji.640x480Zamknijcie oczy i pomyślcie o Turcji. Już? Co widzieliście? Przysłaniającą niebo kopułę Hagia Sophia, janczarów maszerujących na Kamieniec Podolski (broniony, rzecz jasna, przez Pana Michała), złociste plaże Anatolii? A może poczuliście przez moment woń kebaba, mignęła wam przed oczami burka, pod nosem zaswędział sumiasty wąs?
Tureckie reportaże Witolda Szabłowskiego, współpracownika „Gazety Wyborczej”, zaczynają się – a jakże – na promie, niespiesznie sunącym przez Bosfor, gdzieś między Starym Kontynentem a Azją. Europejczyk spogląda na Europejczyków, z którymi nie łączy go język, religia, kultura, zachowanie, wygląd – nic niemal, i pisze: „cała Turcja jest rozdarta przez niewidzialną cieśninę. Rano moje koleżanki piją ze swoimi chłopakami espresso, jedzą croissanty i rozmawiają o światowej literaturze. A po południu zakładają chusty i idą do babci na kawę po turecku”.
Tureckie migawki Szabłowskiego pełne są naładowanych testosteronem wąsatych macho i podejmujących heroiczne próby zerwania chust ciemiężonych kobiet. Nie brakuje przyczajonych Kurdów, stambulskiej złotej młodzieży i zdecydowanych na wszystko islamistów. Z migawek tych wyłania się Turcja radykalnie odmienna od tej przedstawionej w folderach turystycznych (któż w nie wierzy?), a jednocześnie kraj inny od tego, jakiego wizję roztacza niezmiernie popularny po Noblu Orhan Pamuk.
Świetnie są kreślone przez autora sylwetki: związanego przez historyczne zawieruchy z Polską poety Nazima Hikmeta, obecnego premiera Tayyipa Recepa Erdogana czy wreszcie tytułowego zabójcy, Mehmeta Ali Agcy. Szabłowski, jak dobry reporter powinien, słucha i obserwuje, nie szafując opiniami i wyrokami. Pozwala czytelnikowi spojrzeć na Turcję – może nie tyle Turcję jedyną i prawdziwą, ale na pewno Turcję taką, jaką jawić się musi gościom z Zachodu. A Turcja ta to kraj fascynujący.

Książka otrzymała nominacje do nagrody Nike 2011.

Witold Szabłowski
„Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji”
Wydawnicwto Czarne, 2010