Dziennikarz dziennikarzowi hieną

Jak co roku pod koniec stycznia Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznało nagrody dziennikarskie, w tym antynagrodę „Hienę Roku”. Laureatem tegorocznej antynagrody został Wojciech Czuchnowski, jak się okazuje niesłusznie. Co więcej jedną z nagród w wysokości 5 tysięcy zł dostał sekretarz generalny SDP. Wśród dziennikarzy zawrzało, głos w sprawie zabrali przedstawiciele różnych frontów politycznych i dziennikarskich, często nie szczędząc słów krytyki. 


Co roku Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznaje nagrody dziennikarzom w różnych kategoriach oraz tzw. antynagrodę „Hienę Roku” za nierzetelność i lekceważenie etyki dziennikarskiej. W tym roku antynagroda powędrowała do dziennikarzy „Gazety Wyborczej”: Piotra Stasińskiego (zastępcy redaktora naczelnego) i Wojciecha Czuchnowskiego za  „lekceważące i pozbawione empatii oraz zawodowej solidarności wypowiedzi na temat zatrzymania i aresztowania dziennikarzy, którzy wykonywali swoje obowiązki zawodowe w miejscu i w czasie protestu w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej w Warszawie 20.listopada ub. roku”. Te „niechlubne” wypowiedzi dziennikarzy miały dotyczyć aresztowania przez policję fotoreportera PAP Tomasza Gzella i dziennikarza TV Republika Jana Pawlickiego. Dziennikarze ci 20 listopada relacjonowali okupację gmachu PKW przez osoby domagające się natychmiastowej dymisji członków PKW w związku z przedłużającym się obliczaniem wyników wyborów samorządowych. Zatrzymano ich wraz z 12 innymi osobami za naruszenie miru domowego przez nieusłuchanie polecenia opuszczenia pomieszczenia.

 

Dziennikarze na celowniku

Tytuł „Hieny Roku” dla Czuchnowskiego, który rzekomo stanął po przeciwnej stronie barykady, byłby przyznany o tyle słusznie, o ile rzeczywiście byłby on autorem wypowiedzi potępiających działanie dziennikarzy podczas obrad PKW. Tymczasem Stowarzyszenie przytacza na swojej stronie dwa teksty Czuchnowskiego uzasadniające ich decyzję. Pierwszy to „Won z PKW”: „Zajęcie siedziby Państwowej Komisji Wyborczej to wydarzenie, jakiego nie mieliśmy w historii polskiej demokracji. Grupa oszalałych zwolenników teorii spiskowej wdarła się do kluczowej dla państwa instytucji w newralgicznym momencie podliczania wyników wyborów. Paraliżując pracę komisji, plują w twarz większości Polaków, dla których wolne wybory są jedną z największych wartości odrodzonej Rzeczypospolitej(…)”. Jest to fragment komentarza do ówczesnych wydarzeń, w którym autor ani razu nie wspomina o  aresztowanych dziennikarzach. Nawet nie mógł nic o nich wspomnieć, bo artykuł powstał parę godzin przez ich aresztowaniem. Drugi fragment tekstu „Solidarność z niesolidarnymi” na stronie SDP brzmi: „Zakładam, że Pawlicki został zatrzymany w trakcie wykonywania czynności dziennikarskich, więc chętnie przyłączę się do protestu i podpiszę list w tej sprawie. Terlikowskiemu chciałbym jednak przypomnieć całkiem niedawne występy jego dziennikarzy, którzy zaatakowani przez narodowców i kiboli podczas demonstracji 11 listopada wykrzykiwali przed kamerą „nie jesteśmy TVN-em”. Słusznie zakładali, że zostali wzięci za reporterów innej stacji. Nie byli jakoś oburzeni samym aktem agresji wobec mediów. Usiłowali tylko sprostować „oczywistą pomyłkę”, że to nie ich powinni tłuc szalikowcy. Gdyby bito tych z TVN, wszystko byłoby ok.”. Czuchnowski swoją wypowiedzią nie „lekceważy” tych wydarzeń, nie jest również pozbawiony empatii, ale jasno pisze po czyjej jest stronie. Może jak twierdzi Stowarzyszenie zestawianie sytuacji zaatakowania dziennikarza podczas Święta Niepodległości jest „niesymetryczne” z aresztowaniem ich w siedzibie PKW, ale odpowiedź dziennikarza TV Republiki była na tym samym poziomie, co zachowanie kiboli wobec mediów. Oznacza to tyle, że jeśli jesteś z TVN-u, można cię lać. Gdzie etyka dziennikarska i solidarność?

Mówiąc o solidarności dziennikarskiej należy sięgnąć pamięcią do wydarzeń czerwcowych, gdy ABW przeszukała redakcję tygodnika „Wprost”. Czuchnowski był wśród tych, którzy w akcie solidarności z redakcją napisali list w obronie dziennikarzy. Gdy Owsiak wyrzucał  reportera TV Republika Michała Rachonia z konferencji prasowej, Czuchnowski stanął w obronie dziennikarza i skrytykował tych, którzy tego nie zrobili podczas konferencji. Po przyznaniu „Hieny Roku” sam poszkodowany Jan Pawlicki nie zgodził się z decyzją zarządu SDP, pisząc w tekście „Dość tego jadu”, że dziennikarz „Gazety Wyborczej” został ewidentnie skrzywdzony.  Skoro Czuchnowski stał po stronie dziennikarzy i był z nimi solidarny, dlaczego SDP twierdzi, że nie był?

 

pap_20150108_0P5.jpgDziennikarz TV Republika Michał Rachoń został usunięty z sali w trakcie konferencji prasowej/PAP

 

Dawanie oddawanie

Dzień po otrzymaniu antynagrody Wojciech Czuchnowski w artykule „Gdy nienawiść odbiera rozum” zastrzegał, że nie będzie „skarżył do sądu ludzi, którym nienawiść zamula mózgi i odbiera zdolność logicznego myślenia”. Dwa dni później zmienił jednak zdanie i  na portalu WirtualneMedia.pl zapowiedział, że złoży pozew o zniesławienie i „zapłacenie nawiązki na rzecz organizacji charytatywnej”, jeśli SDP nie opublikuje stosownych przeprosin.

W tym samym czasie wśród dziennikarzy zawrzało. Twórcy różnych redakcji o odmiennych światopoglądach i przekonaniach politycznych m.in. z TVN-u, Tok FM, „Wprost”, RMF FM, „Do Rzeczy”, „W Sieci” i „Gazety Polskiej” skrytykowali przyznanie Czuchnowskiemu antynagrody. „Gazeta Wyborcza” opublikowała w Internecie list otwarty skierowany do zarządu SDP z apelem o „sprostowanie wątpliwego lub nieprawdziwego uzasadnienia decyzji”, zwracając uwagę, na fakt, że przyznanie tej „antynagrody” odbyło się z naruszeniem dziennikarskich standardów zawodowych i etycznych. Pod listem podpisali się m.in. Monika Olejnik (Radio ZET, TVN24), Wojciech Maziarski („Gazeta Wyborcza”), Cezary Łazarewicz („Wprost”), Katarzyna Kolenda-Zaleska (TVN), Piotr Bratkowski („Newsweek Polska”), Bartosz Węglarczyk (redaktor naczelny rp.pl), Jacek Żakowski („Polityka”).

3 lutego zarząd SDP tak się ucieszył z „gwałtownej, mocnej i pełnej empatii reakcji środowiska dziennikarskiego” na przyznanie antynagrody Czuchnowskiemu, że ją… zawiesił. „Odnosząc się do kontrowersji związanych z przyznaniem Hieny Roku 2014 Wojciechowi Czuchnowskiemu, uwzględniając krytykę i argumenty środowiska dziennikarskiego, Zarząd SDP postanowił tę decyzję zawiesić” – brzmi Oświadczenie Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Kończąc oświadczenie, zarząd SDP, uznawszy głęboki podział środowisku dziennikarskim, zaproponował (i słusznie)otwartą debatę, dotyczącą kondycji dziennikarstwa, wolności słowa, manipulacji i cenzury w Polsce”.

 

pap_20141205_04U.jpgDziennikarz TV Republika Jan Pawlicki i fotoreporter PAP Tomasz Gzell/PAP

 

Ryba śmierdzi od łba

Rozłam nastąpił w samym Stowarzyszeniu. Niepochlebnie o nagrodzie wyraził się redaktor naczelny portalu SDP Marek Palczewski, a dokładniej zaapelował o jej likwidację, bo jak skomentował: „Hiena w obecnej formule utrwala, i nawet pogłębia, podziały i waśnie środowiskowe. Podsyca animozje, sączy jad. Nie służy ani środowisku dziennikarskiemu, ani SDP, oskarżanemu o stronnicze jej przyznawanie. Dziś służy ona tylko gawiedzi czekającej na cyrkowe walki zwaśnionych dziennikarskich plemion”. Według redaktora nagroda ta nie spełnia już swojej funkcji. Kiedyś służyła do piętnowania wyraźnych i niepodważalnych naruszeń etycznych zasad dziennikarstwa. A dziś nie wiadomo komu ją przyznać (albo odebrać).

Nagrodę uznano nie tylko za absurdalną, ale i komiczną, gdy pojawiły się informacje sugerujące, że jury Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich pomyliło dziennikarzy, którym przyznało „antynagrodę”. Cezary Gmyz, członek jury tegorocznych nagród SDP na Twitterze napisał, że tegoroczna Hiena została „mylnie zaadresowana”. Zamiast do Wojciecha Czuchnowskiego miała trafić do Wojciecha Maziarskiego, który na początku br. poparł Jerzego Owsiaka za wyrzucenie z konferencji prasowej dziennikarza TV Republika Michała Rachonia, a dziennikarzy prawicowych nazwał medialnymi i politycznymi bojówkarzami, którzy „organizują kampanię nienawiści przeciw tej pięknej akcji łączącej miliony Polaków”. O pomyłce pisało już wpolityce.pl i natemat.pl. Podobne zdanie wyraziła Joanna Lichocka z „Gazety Polskiej” i Robert Mazurek współpracownik tygodnika „W Sieci”.

 

pap_20130926_0QR.jpgDziennikarz Gazety Wyborczej Wojciech Czuchnowski/PAP

 

Kolejną sprawą, która „wypłynęła” na wierzch po rozdaniu Nagród SDP było przyznanie nagrody w wysokości 5 tys. zł sekretarzowi generalnemu SDP. Nagroda im. Eugeniusza Kwiatkowskiego przyznawana jest polskim dziennikarzom za najlepszy artykuł o tematyce ekonomicznej. W tym roku laureatem tej nagrody został Stefan Truszczyński, który pełni funkcję sekretarza generalnego SDP.  Na łamach „Kuriera Wnet” opublikował artykuły: „Ryba śmierdzi od łba”, „Kop i przekop”, „Hel-koniec Polski”. Nie można nie wspomnieć, że redaktorem naczelnym tego pisma jest prezes SDP i przewodniczący jury dorocznych nagród Stowarzyszenia Krzysztof Skowroński. Tę koincydencję zauważył Paweł Cywiński z magazynu „Kontakt” i na Facebooku napisał: „Sami u siebie napisali, potem sami się do siebie zgłosili, a na końcu sami sobie przyznali nagrodę i wypłacili 5 tys. zł. Ach, ta mityczna zaradność niepokornych prawicowych dziennikarzy o nieskazitelnych kompasach moralnych i prężnej walce o prawdę i wyzwolenie”.

W sprawie publikacji Truszczyńskiego w „Kurierze Wnet” Andrzej Bober, wieloletni członek SDP, na swoim blogu napisał: „Publikacje Truszczyńskiego są w ogóle  nieznane, poza jego felietonami w wewnętrznym biuletynie SDP, które są przedmiotem środowiskowych kpin”. Gdy chciał kupić tę gazetę, okazało się, że w żadnym salonie Empik ani w kiosku Ruch nie słyszano o niej. Publicysta Andrzej Bober w 2012 roku wystąpił z SDP, bo jak napisał w liście otwartym: „SDP bardziej przypomina mi jakąś partyjną jaczejkę, a nie organizację służącą dziennikarzom w trudnych warunkach transformacji ustrojowej”. Był jej członkiem przez 50 lat.

 

Zatem „Hiena Roku” została niesłusznie przyznana, prezesi się zmówili, pierwszy nagrodził drugiego, dziennikarze się pokłócili i sprawa dogasa. A na Wikipedii przy nazwisku Czuchnowskiego Hiena wciąż widnieje. Pomyłki owszem mogą się zdarzyć, ale przy przekręceniu litery w nazwisku albo adresie. Tego pomyłką bym nie nazwała, a raczej stronniczością, brakiem dbałości o fakty i zaniżaniem standardów dziennikarskich. Bez umiejętności czytania ze zrozumieniem nie można zdać matury, ale jak widać można być członkiem stowarzyszenia do spraw rzetelnych informacji. To z jednej strony pocieszenie dla maturzystów, za to marne dla reszty społeczeństwa. Nie jątrząc dłużej tej kwestii, należałoby spojrzeć na te wydarzenia perspektywicznie i zadać pytanie. Czy takiego dziennikarstwa chcemy? Na ile jest wiarygodne i czy można je traktować poważnie? Wiele kwestii i pytań czeka na sprawiedliwe rozwiązanie, a z biegiem czasu ich ilość się nawarstwia. SDP zaproponowało dyskusję, więc dyskutujmy. Nie bójmy się Hieny.