Harcerstwo legalizuje alkohol – albo i nie

Sofiści postrzegali świat przez pryzmat relatywizmu poznawczego, twierdząc, że nie ma jednej obiektywnej prawdy, a postrzeganie danej rzeczy zależy od danej osoby. Niedawna zmiana w harcerstwie właśnie udowodniła, jak wiele racji mieli antyczni sofiści. 

Nie palę, nie piję, jestem harcerzem

Dziesiąty punkt prawa harcerskiego, najważniejszego zbioru reguł dla każdego zucha, do tej pory stanowił:

Harcerz jest czysty w myśli, w mowie i uczynkach; nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.

Wszystko było klarowne – harcerze zobowiązani są do całkowitej abstynencji, jeśli chodzi o alkohol oraz papierosy. W praktyce bywało jednak z tym bardzo różnie. Wielu harcerzy, chwaląc ten paragraf, stwierdziło, że ten zakaz pozwolił im wykształcić w sobie umiejętność życiowej wstrzemięźliwości i że w gruncie rzeczy alkoholu do niczego nie potrzebują.

Równie wielu jednak nieoficjalnie łamało ten przepis, czy to na obozach harcerskich, czy poza nimi. Nie były rzadkością obozy zakrapiane piwem czy klasyczną polską wódką. W niektórych przypadkach wstrzemięźliwość od alkoholu stała się zabawnym dowcipem, na równi z chrześcijaństwem (harcerska rota jest katolicka).

ZHP nowelizuje

Świat poszedł do przodu, a wraz z nim najwidoczniej poszedł i Związek Harcerstwa Polskiego. Wielu instruktorów zwracało uwagę na to, że całkowity zakaz picia alkoholu jest archaiczny. Lampka wina – jak argumentowali – szkody nikomu nie czyni, a jej wypicie z okazji urodzin czy Sylwestra staje się w świetle prawa harcerskiego czymś niemożebnie złym. Podczas międzynarodowych spotkań harcerskich Polacy jako jedyni pili wodę, podczas gdy inni pełnoletni skauci sięgali bez wahania po piwo.

Z drugiej strony, wielu zastanawiało się również nad kwestią tego, czy alkohol i tytoń to jedyne możliwe używki. Czasy się zmieniają, pojawiły się narkotyki, Internet, kawa i inne możliwe rzeczy, od których można się uzależnić. W świetle prawa harcerskiego – legalnie.

W odpowiedzi na te wątpliwości 39. Zjazd Nadzwyczajny ZHP postanowił przyjąć historyczną nowelizację prawa harcerskiego, która niczego nie rozwiązuje. Od tej pory punkt dziesiąty brzmi:

Harcerz pracuje nad sobą, jest czysty w myśli, mowie i uczynkach; jest wolny od nałogów.

Jak widać, zmiana jest niemalże kosmetyczna w porównaniu z oryginałem – co gorsza, jest enigmatyczna. „Harcerz wolny od nałogów” przez wielu zrozpaczonych działaczy harcerskich został zinterpretowany jako harcerz, który może pić alkohol oraz palić papierosy, tylko że z umiarem. Równie wielu przyjęło tę interpretację z ekscytacją, świętując śmierć „martwego przepisu”, który tylko przeszkadzał w porządnej integracji na ogniskach harcerskich.

W kwestii zmiany 10 PPH przez ZHP. Smutne nie wydaje mi się samo to, że prawo zostało zmienione – PH może się zmieniać,…

Opublikowany przez Michał Homenda na 9 kwietnia 2017

Także i media donoszą o tym, że „harcerze mogą w końcu pić alkohol”. Niewielu zwraca uwagi na uzasadnienie ZHP, które – być może cokolwiek enigmatyczne – wskazuje jednak inny możliwy kierunek interpretacji dziesiątego prawa.

Czy aby na pewno należy pić?

W ZHP najważniejszym aspektem jest wychowanie młodego człowieka. Tak zapisany punkt prawa da kadrze instruktorskiej ZHP możliwość jeszcze lepszego oddziaływania na młodych ludzi. Zmiana 10. punktu umożliwi pełniejsze rozumienie go przez młodzież. W nowym brzmieniu dziesiąty punkt Prawa Harcerskiego pokazuje, że harcerz ma być wolny od wszelkich nałogów i ma pracować nad sobą.

W świetle powyższego wielu harcerzy przyjmuje, że tak naprawdę nowelizacja prawa wcale nie pozwala na picie alkoholu – po prostu rozszerza katalog używek i nałogów, nie wymieniając ich z nazwy, aby nikt nie mógł stwierdzić, że prawo harcerskie zezwala np. na branie narkotyków. Kluczowym zwrotem wydaje się tutaj: „praca nad sobą”.

Jednak w świetle wypowiedzi harcerzy, prawdopodobnie nowelizacja doprowadzi do dalszego podziału w harcerstwie – jedni będą radośnie pić alkohol, „bo to legalne”, inni zaś wstrzymywać się od wszelkiego rodzaju używek, gdyż „żadne nie są legalne”. I obie strony będą miały rację.

Pytanie brzmi, dlaczego ZHP pozwolił sobie na tak enigmatyczną nowelizację i nie rozwiewa wątpliwości, widząc wszystkie komentarze mediów i internautów? Czyżby chodziło właśnie o nieoficjalne zalegalizowanie picia alkoholu, przy jednoczesnym umyciu od tego rąk wzorem Piłata?

źródło zdjęcia wyróżniającego: ZHP

Dodaj komentarz