Kryptowaluty — zagrożenie czy innowacja?

Rok 2010. Mężczyzna kupuje pizzę za 10 000 Bitcoinów, których obecną wartość oszacowano na 82 mln dolarów. Najdroższa pizza na świecie, prawda? Już teraz kryptowalutami zapłacimy za zestaw w Burger King, kupimy kawę w MiTo, a nawet opłacimy usługi w Medicover. Dokąd zmierza tak diametralna zmiana w środkach płatności? Jakie wady i zalety kryją się pod pojęciem kryptowalut?

 

Według danych z portali kryptowalutowych z tym środkiem płatności dotychczas miało styczność aż 40 tys. inwestorów z Polski. Co więcej obecnie istnieje już 40 kryptogiełd (w tym najsłynniejsza w Polsce — BitBay), a rynek stał się na tyle konkurencyjny, że powstało 1545 kryptowalut. Liczba transakcji bitcoinowych wzrosła aż ośmiokrotnie z 50 tys. w 2014 roku, do ponad 400 tys. w 2018 roku.

Od czego się zaczęło?

Proces powstawania kryptowalut rozpoczął się zaraz po wielkim kryzysie finansowym z 2008 roku, po którym upadło wiele przedsiębiorstw oraz odnotowano kurczenie się PKB, spadek produkcji przemysłowej i zmniejszenie inwestycji, a co za tym idzie — obniżenie zaufania do banków i giełd. Satoshi Nakamoto w 2009 roku stworzył pierwszą na świecie wirtualną walutę — Bitcoin. Kim jest Satoshi? Do dziś entuzjaści i analitycy rynku kryptowalut prowadzą spekulacje na temat prawdziwej tożsamości. Może być to zarówno grupa programistów, jak i jedna osoba. Nakamoto, chcąc zaangażować informatyków w przedsięwzięcie, stosował technikę mailingu (tj. generowania maili do potencjalnie zainteresowanej grupy). W korespondencji przedstawiał założenia projektu i proponował współpracę. To właśnie on uczynił pierwszy krok w stronę wirtualnych płatności.

Współtwórcy projektu (m.in Charlie Shrem i Gareth Nelson) odkryli potrzebę wprowadzenia innowacyjnego środka płatniczego. Ze względu na spadek zaufania klientów do banków i giełd, warto było stworzyć system, który znacznie się od nich uniezależni. I wtedy z pomocą przyszedł Bitcoin, a zaraz po nim inne kryptowaluty.

źródło: Fintek.pl

Czas na pierwszą kryptogiełdę

Po pierwszej kryptowalucie przyszedł czas na pierwszą giełdę. Z inicjatywy Jeda McCeleba w 2009 roku powstała pierwsza kryptogiełda — Mt.Gox. Jest to serwis internetowy umożliwiający sprzedaż i kupno kryptowalut. Programista nie spodziewał się tak szybkiej popularyzacji strony. Stworzył ją jedynie w celu osiągnięcia szybszych transakcji oraz przepływu Bitcoinów. Gdy liczba wizyt na stronie niespodziewanie rosła, Jed zdecydował się na jej sprzedaż ze względu na obiecujący zysk. Platforma trafiła w ręce Marka Karpelesa — informatyka i entuzjasty gier komputerowych. Klienci strony inwestowali, obracali Bitcoinem, obdarzyli Mt.Gox zaufaniem, które strona straciła, gdy z niewiadomej przyczyny z giełdy zniknęło aż 800 000 Bitcoinów. Jak się później okazało, Jed sprzedał stronę człowiekowi, który nie posiadał wystarczającego doświadczenia z zakresu giełd i finansów. Nie zadbał o wnikliwe analizy i kontrole, co właśnie doprowadziło do kryzysu. Sprawy do dziś nie wyjaśniono, a po kryzysie popularność kryptowaluty spadła. Założyciele nie zwinęli jednak żagli, przeciwnie — działali bardziej ofensywnie, chcąc udowodnić, że system co prawda wymaga dopracowania, ale zmieni świat.

Czy kryptowaluty stanowią zagrożenie?

Swoim istnieniem Bitcoin oraz inne wirtualne waluty, doprowadziły do konfliktu z bankami, których założyciele zdecydowanie odradzają korzystanie z kryptogiełd.Nie możesz przeprowadzać zbyt wielu transakcji Bitcoinem. Nie możesz łatwo go wydać. Nie jest to efektywny sposób przechowywania bogactwa, bo jest bardzo niestabilny, w przeciwieństwie do złota” — mówił Ray Dalio (założyciel największego funduszu inwestycyjnego) w programie CNBC. Sceptyczne nastawienie właścicieli banków oraz wielu ekonomistów wynika z tego, że ten sektor oraz rząd straciłyby kontrolę nad płatnościami, przestałyby pośredniczyć w transakcjach. Gdyby ta forma płatności stała się powszechna, banki miałyby problem z obrotem pieniędzmi, których ludzie wpłacaliby mniej na swoje konta.

 

źródło: Wikimedia Commons

Jak każda innowacja, kryptowaluty również niosą za sobą szereg wad i niebezpieczeństw. Przede wszystkim klienci nie mają żadnej gwarancji inwestycji. Z oczywistych względów — jest to całkowicie wirtualne. Nawet wydobywanie kryptowalut, tzw. mining, jest procesem niemal całkowicie niematerialnym i odbywa się za pomocą mocy obliczeniowej kart graficznych. Użytkownikowi potrzebna jest koparka — komputer, który stworzony jest do wydobywania kryptowalut. Posiada on kilka kart graficznych, które posiadają wiele funkcji wykonawczych i w połączeniu ze sobą są wystarczająco wydajne. Im szybsza praca kart, tym więcej obliczeń, a co za tym idzie, więcej wykopanych kryptowalut. Zatem cały proces odbywa się wirtualnie, co uniemożliwia fizyczne potwierdzenie wydobycia i późniejszych transakcji.

Co więcej, gdyby powtórzyła się sytuacja z firmy Mt.Gox — użytkownicy zostaliby bez pomocy i z pustym portfelem internetowym, ponieważ, paradoksalnie, wirtualne transakcje nie są objęte regulacjami prawnymi. Jak to z siecią bywa — mogą występować awarie, które ograniczyłyby transakcje i śledzenie zachowań na giełdzie. Dodatkowo kryptowaluty trudno będzie rozpowszechnić, dopóki nie zwiększy się globalny dostęp do Internetu. Obecnie 40% populacji korzysta z niego na co dzień. Cała giełda kryptowalut jest nowością, więc jest w procesie ciągłej modyfikacji, co może przysporzyć kłopotów niejednemu użytkownikowi.

 

źródło: Flickr

Afera, która niemal przekreśliła popularność kryptowalut

Poważnym zagrożeniem dla reputacji kryptowalut jest Silk Road — internetowa platforma aukcyjna działająca w sieci TOR i zapewniająca użytkownikom prawie anonimowy dostęp do zasobów Internetu. Korzystając z niej, IP użytkownika staje się niewidoczne. Waluty, którymi obraca się na tej platformie, są wykorzystywane w nielegalnym biznesie do finansowania morderstw na zlecenie czy kupna broni. W 2014 roku wybuchł skandal dotyczący założyciela giełdy Bitinstant, któremu zarzucono współpracę z platformą Silk Road. Charlie Shrem został skazany na 2 lata więzienia. O jego winie można jednak spekulować, ponieważ to, że obracał kryptowalutami, które bez jego wiedzy zostały wykorzystane w nielegalnym celu, nie koniecznie świadczy o dokonaniu bezprawnego czynu. Nie tylko wirtualna waluta jest wykorzystywana do szemranych biznesów. Przepływ gotówki odbywa się głównie za pomocą kont bankowych lub wręczania pieniędzy do ręki. Zatem afera nie przekreśla zarówno legalności kryptowalut, jak i ich zalet.

źródło: maxpixel.net

Jakie możliwości otwierają kryptowaluty?

Przede wszystkim dokonywanie bezpośrednich płatności i transakcji. Są wyłączone spod regulacji banków i rządu. Umożliwiają dokonywanie bezpłatnych przelewów. Użytkownicy mogą już płacić nimi za oglądanie filmów online, subskrypcje na portalach internetowych, a nawet za jedzenie w restauracjach. Kryptowaluty zapewniają anonimowość klientów, ponieważ nie mają oni obowiązku podawania swoich szczegółowych danych przy dokonywaniu transakcji. Co bardzo ważne, gwarantują większe zabezpieczenie przed atakiem hakerskim. Dlaczego? Dzięki danym przechowywanym na wielu komputerach i serwerach, nie — tak jak w przypadku banków — na jednym głównym.

Twórcy realizują wizję bezpłatnych transakcji, chcąc umożliwić użytkownikom swobodne płatności bez użycia karty kredytowej i bez zawodnych pośredników. To innowacja zachęcająca młodych ludzi i przedsiębiorców do próbowania swoich sił na kryptogiełdach. Kryptowaluty stawiają duże kroki w stronę zmian w sektorze finansowym. Pytanie — jak bardzo i kiedy — wirtualne waluty staną się powszechne na tyle, aby zmiany zostały w pełni zaakceptowane.

„To będzie wszędzie, a świat będzie musiał się dostosować. Rządy całego świata będą musiały się dostosować.” – przewiduje John McAfee (twórca oprogramowania McAfee).

 

Jeśli zainteresował was temat kryptowalut, sięgnijcie po film z Netflixa:

Banking on Bitcoin
https://www.netflix.com/title/80154500

Dodaj komentarz