Album "FotoBeksiński"

28 września w ZPAFie odbyła się prezentacja nowowydanego przez „Bosz” albumu „Foto Beksiński”. Książka jest próbą zebrania i usystematyzowania fotograficznego dorobku artysty, który na świecie bardziej zasłynął swoimi dziełami malarskimi, jednakże był też niezaprzeczalnym geniuszem fotografii.

 

Spotkanie miało charakter luźnej pogadanki, podczas której przytaczano ciekawe historie z życia codziennego artysty, nawiązując przy okazji w niewymuszony sposób do albumu.

 

2011_PDF_FOTO_FOTOBEKSINSKI_2fot. Mirek Kaźmierczak

 

Zdzisław Beksiński (ur. 1929) to twórca, który doceniany był nie tylko w Polsce, ale też na całym świecie. Pochodził z Sanoka, do którego był bardzo przywiązany, ale większość życia spędził w Warszawie, gdzie stał się członkiem ZPAPu i ZPAFu. Rozpoznawalny jest głownie przez swoje mroczne surrealistyczne obrazy, ale do końca lat 50tych równie intensywnie zajmował się fotografią, w której osiągnął mistrzowski poziom.

 

2011_PDF_FOTO_FOTOBEKSINSKI_1fot. Mirek Kaźmierczak

 

To podstawowe informacje, które należy wiedzieć na temat tego artysty, jednak na spotkaniu, oprócz czysto biograficznych faktów, mieliśmy też szansę poznać parę sekretów i ciekawostek na temat życia Beksińskiego, jego charakteru i przyzwyczajeń. Rąbka tajemnicy pozwolił sobie uchylić Wiesław Ochman – znany tenor i bliski przyjaciel malarza. I tak mogliśmy się dowiedzieć, że Zdzisław Beksiński był zupełnie normalnym człowiekiem, który miał obsesję na punkcie wszelkich… fast foodów. Kiedy jeździli do Sanoka, Beksiński skrupulatnie zaznaczał wszystkie McDonaldy znajdujące się po drodze, w których to obowiązkowo musieli się zatrzymać i zjeść hamburgera – inaczej podróż z nim była nie do zniesienia.

Okazuje się też, że Beksiński był maniakiem komputerowym, w czym spisywał się świetnie. Nieraz podpowiadał technikom naprawiającym jego komputer, czy inną elektronikę, co powinni zrobić. W sprzęt komputerowy zapatrzony był do tego stopnia, że, jak zdradza nam jego przyjaciel, bywało tak, że artysta wychodził do łazienki, po czym bardzo długo nie wracał. Kiedy w końcu pojawiał się z powrotem okazywało się, że zamiast spłuczki intensywnie szukał w łazience przycisku ‘enter’.

 

2011_PDF_FOTO_FOTOBEKSINSKI_3fot. Mirek Kaźmierczak

 

Natomiast ideę i formę albumu nakreślił prof. Lech Majewski. Fotografie pochodzą głównie ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku, które posiada większość odbitek artysty. Co ważne, większość zdjęć w albumie stanowią oryginalne odbitki Beksińskiego, tylko pojedyncze fotografie pochodzą z negatywów. To bardzo istotne, ponieważ w dziełach artysty najistotniejszy w akcie tworzenia był proces postprodukcji, czyli to, co można uzyskać poprzez wywoływanie zdjęcia w ciemni, a także poprzez ingerencje już bezpośrednio w gotowe odbitki (wypalanie, odrywanie, przyklejanie). Dzięki temu album jest bardzo rzetelną „relacją” z twórczości artysty.

Prof. Lech Majewski poruszył także sam temat twórczości Zdzisława Beksińskiego. Zauważył, że jego dzieła stanowią bardziej grafiki, niż fotografie. Opierają się na prostych zabiegach graficznych, kontrastach i zestawieniach plam barwnych, a przede wszystkim stanowią bardzo silną reprezentację polskiej fotografii abstrakcyjnej (uprawianej m.in. przez Bronisława Schlabsa, czy Jerzego Lewczyńskiego). Jego dzieła zawierają w sobie mnóstwo symbolicznych znaczeń, stanowią otwartą księgę, z której można czytać, a przy tym wciąż doszukiwać się kolejnych interpretacji jednego prostego gestu. Warto też pamiętać, że artysta przykładał wagę do najmniejszego nawet szczegółu każdego zdjęcia. Był perfekcjonistą, musiał w stu procentach wykonać swoje artystyczne założenia.

%d bloggers like this: