W gąszczu małżeńskich intryg

Roger, Rodney, Roberto – trzej mężczyźni, trzy różne osobowości; Daisie i Clarice – dwie najlepsze przyjaciółki o dwóch odmiennych temperamentach. Wszyscy pięcioro na jednej scenie zaplątani w intrygi i kłamstwa. Do kiczowatego, angielskiego mieszkania, w którym atmosfera gęstnieje od coraz bardziej skomplikowanych insynuacji przenosi spektakl Krystyny Jandy „Weekend z R.”.

 

 

Clarice przekonana, że jej mąż Roger wyjeżdża na weekend w sprawach służbowych, zaprasza do swojego domu Roberto – gorącego kochanka z Włoch. Do Rogera, który jednak zostaje w mieszkaniu, przybywa z kolei jego przelotna miłość, a zarazem najlepsza przyjaciółka Clarice – Daisie. W międzyczasie dołącza do nich podejrzliwy i groźny mąż Daisie – Bob. Wszystko jeszcze bardziej komplikuje obecność dekoratora wnętrz – Rodney’a, który w tajemnicy przed mężem Clarice ma odnowić angielskie mieszkanie.

weee.jpgfot. Karolina Wolf

Brzmi skomplikowanie? To jeszcze nic w porównaniu do tego, co dzieje się na scenie. Wątki „Weekendu z R.” gmatwają się z minuty na minutę, bohaterowie coraz bardziej zagłębiają się w gąszczu rozmaitych intryg. Spektakl ogląda się „jak na szpilkach”, z niepokojem uważnie słuchając czy kochankowie nie zrujnują sytuacji, wypowiadając o jedno słowo za dużo. Autorem sztuki, napisanej specjalnie dla Och-Teatru jest Robin Hawdon, brytyjski król fars. Doświadczenie dramaturga w rozśmieszaniu publiczności jest odczuwalne – akcja spektaklu pędzi z zawrotną prędkością, nieustannie prowokując salwy niepohamowanego śmiechu.

img-6315-800x459.jpgfot. Karolina Wolf

Pomimo, iż fabuła „Weekendu z R.” wydaje się banalna, aktorzy Och-Teatru zamieniają ten spektakl w prawdziwy komediowy majstersztyk. Bezapelacyjnie, królową sceny jest fenomenalna Krystyna Janda, która wcieliła się w Clarice. Gra nie tylko słowem; jej każdy gest, a nawet spojrzenie są bardzo wymowne, trzymają w ryzach resztę aktorskiego zespołu. Charyzma artystki sprawia, iż grana przez nią bohaterka – wielka intrygantka, apodyktyczna żona, egoistyczna przyjaciółka, już od pierwszych chwil wzbudza sympatię. Dobrze spisał się również Rafał Mohr w roli Rodney’a – dekoratora wnętrz i geja w jednej osobie. Kreacja jego postaci bazuje na stereotypach, co nie zmienia faktu, że jest on niezwykle zabawny. Pozostała część aktorów gra poprawnie, dobrze wykorzystują komiczny charakter tekstu, rozśmieszają. Nie są to jednak role wzbudzające podziw lub zapadające głęboko w pamięć. Szczególnie rozczarowuje Piotr Machalica. Wcielając się w męża Daisie, niczym nie zaskakuje, po raz kolejny grając gburowatego i apodyktycznego mężczyznę.

wee.jpgfot. Karolina Wolf

„Weekend z R.” to dobrze skrojona komedia. Już od trzech lat nieustannie rozśmiesza warszawską publiczność, której nie nudzi się oglądanie małżeńskich intryg. Pomimo tak długiego czasu od premiery, Och-Teatr zapełniony był po brzegi. Z pewnością nie jest to sztuka dla miłośników ambitnego, trudnego teatru, jednak, jako farsa broni się znakomicie. Warto ją zobaczyć chociażby dla niezwykle udanej kreacji aktorskiej Krystyny Jandy. Zespół Och-teatru po raz kolejny udowodnił, że dobra komedia to to, co wychodzi mu najlepiej.

 

„Weekend z R.”

Och-Teatr

autor: Robin Hawdon

przekład: Elżnieta Woźniak

reżyseria: Krystyna Janda

czas trwania spektaklu: 110 minut z jedną przerwą