Dziedzictwo dzieciństwa

Thomas Bernhard pisząc książki całkowicie nie zwracał uwagi na przyzwyczajenia czytelników. Niepodzielone na akapity, wielostronicowe monologi, zdania zajmujące nierzadko po pół strony oraz oskarżycielski wydźwięk tekstów tworzą hermetyczny zbiór dzieł, który organicznie wyrasta z przeszłości pisarza.


Franz-Joseph Murau odczytuje w rzymskim apartamencie telegram od sióstr o śmierci rodziców i brata. Dopiero co wrócił z Wolfsegg, rodzinnego majątku położonego na austriackiej prowincji. Jeszcze nie zdążył rozpakować walizki leżącej w kącie pokoju, a znów musi wyruszać w podróż do miejsca niosącego bolesne wspomnienia dzieciństwa i młodości. Tak rozpoczyna się ostatnia powieść napisana przez Thomasa Bernharda, Wymazywanie. Rozciągający się na setki stron monolog bohatera jest retrospektywnym powrotem do czasów dojrzewania, pełnym żalu i gniewu. Krzywdy doznane w tamtym okresie znajdują swój wyraz w oskarżycielskich mowach skierowanych przeciwko rodzicom, rodzeństwu, ludziom otaczającym rodzinę, państwu. Wraz z nieprzystępną, formalną strukturą książki tworzy to dzieło trudne w odbiorze.

Forma, w jakiej utrzymane jest Wymazywanie, nie była niczym nowym w twórczości Bernharda. Wylewające się z kartek oskarżenia, ślimacząca się akcja bądź nawet jej brak, czy wreszcie monolit tekstu niepodzielony rozdziałami, ani nawet akapitami, otwarcie negują przyzwyczajenia czytelnika. Przyczyny tego bezkompromisowego odwrócenia leżą w dzieciństwie i młodości pisarza, przypadających na czasy II Wojny Światowej. Wiele prezentowanych w książkach wątków zostało zaczerpniętych z okresu dorastania, o którym opowiada pięć autobiograficznych powieści (Przyczyna, Suterena, Oddech, Chłód, Dziecko) zebranych w zbiór Autobiogfie.


Dziecko samotności

Thomas Bernhard był dzieckiem z pozamałżeńskiego związku ludzi z dwóch różnych pokoleń. Kiedy Herta Bernhard dowiedziała się o ciąży uciekła z rodzinnego miasta do Heerlen w Holandii, gdzie urodziła syna. Wstydliwy związek biologicznych rodziców owiany był tajemnicą, zresztą tak jak i postać ojca, którego Bernhard nigdy nie spotkał. Pierwsze lata życia austriacki pisarz wspomina, jako ciągłe wędrówki pomiędzy rodzinami zastępczymi, a ośrodkami opiekuńczymi. Matka zdecydowała się wychować syna dopiero, kiedy znalazła nowego partnera życiowego. Naturalne mogłoby się wydawać, że mężczyzna stanie się zastępczym ojcem pięcioletniego wówczas chłopca. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Mąż Herty nie wziął odpowiedzialności za los Thomasa, a tym samym nigdy go nie adoptował.

Odrzucenie, jakiego doznawał Bernhard ze strony matki oraz dwóch ojców, zaowocowało poczuciem osamotnienia i izolacji. Motyw życiowego odtrącenia ujawnia się w postaci bohatera Wymazywania, który nagminnie wspomina o braku akceptacji najbliższej rodziny. Franz urodził się w bogatym, wpływowym austriackim domu. Jego rodzice, nie zważając na zainteresowania syna, postanowili zrobić z niego kolejnego dziedzica zarządzającego tysiącami hektarów pól i lasów. Musiał przestrzegać absurdalnych reguł zabraniających obcowania z mieszkańcami wsi, czy ogrodnikami, jednocześnie zachęcano chłopca do przebywania wśród myśliwych, których nienawidził za brutalny i ordynarny sposób bycia. Rodzice nie akceptowali intelektualnych aspiracji syna, uważali to za zajęcie bezproduktywne i żerujące na pracy buchalterów, drwali, czy piekarzy. Niezrozumienie oraz intelektualna banicja zrodziły uczucie odtrącenia i samotności, a dom sprawiający wrażenie idealnego miejsca do dorastania, stał się miejscem przeklętym i znienawidzonym.

Towarzyszące Bernhardowi odtrącenie odciska się również w postawie bohatera Wycinki. Powieść jest historią „artystycznej kolacji”, opowiedzianą z perspektywy mężczyzny siedzącego w półmroku korytarza. Pomimo tego, że dwadzieścia lat wcześniej był częścią towarzyskiej śmietanki Wiednia, dzisiaj nie potrafi odczuwać do niej niczego poza wstrętem. Pretensjonalną miłość do sztuki ocenia jako przejaw chłodnej towarzyskiej kalkulacji, wzajemnego afirmowania wtórnej twórczości zasklepionej w hermetyczności salonowych układów. Bezkompromisowa opinia wypływająca z jego przemyśleń uniemożliwia mu obcowanie z gośćmi kolacji i staje się przyczyną wyobcowania.  

 

Przyczyna nienawiści

Autobiograficzna proza relacjonuje również czas spędzony przez Bernharda w salzburskiej szkole z internatem. Do zakończenia II Wojny Światowej była to instytucja o charakterze narodowo-socjalistycznym. Rządziły nią wojskowe reguły musztry oraz kult Führera, którego portrety patrzyły ze ścian. Opętani ideologią siły i nienawiści wychowankowie, pędzeni stadnymi instynktami, niszczyli wszystko, co przejawiało jakąkolwiek słabość, wrażliwość, czy odmienność. Bernhard opisuje szerzącą się w szkole falę samobójstw uczniów doprowadzonych do kresu wytrzymałości przez bestialstwo kolegów oraz wtórującego im sadystycznego wychowawcę w mundurze SA.

Po upadku nazistowskiej dyktatury szkołę przemianowano na instytucję katolicką, nie zakończyło to jednak panującego za murami bestialstwa. Niestety, już krótko po przywróceniu zajęć, stało się dla Bernharda jasne, że wprowadzone zmiany były wyłącznie zabiegiem kosmetycznym. Ich ograniczony zasięg objął jedynie zastąpienie portretów Hitlera krzyżami, nazistowskiego hymnu Chorągiew wznieś religijną pieśnią Wielki Boże, chwalimy Cię, a wychowawcy w mundurze SA, prefektem o równie silnych sadystycznych skłonnościach.

Narodowo-socjalistyczne i katolickie ideologie stały się dla Bernharda dwiema odmianami tej samej dławiącej człowieka choroby. Domagające się ślepego posłuszeństwa, ograniczają swobodę rozwoju, tłamszą to, co niewinne i intelektualnie płodne. Alegoryczny obraz tej myśli, austriacki pisarz zawarł w Wymazywaniu, kiedy dziecięca willa zostaje zaanektowana przez ukrywających się nazistów. Miejsce specjalnie wybudowane dla młodzieńczych igraszek, z teatralną sceną i niezliczoną ilością zabawek staje się nagle schronieniem ludzi żywiących pogardę dla życia.

 

Oddech szczęścia

Opisy momentów szczęścia w Autobiografiach pojawia się rzadko, a większość z nich wiąże się z osobą dziadka. Intelektualny anarchista i niespełniony pisarz, jako jedyny członek rodziny poświęcał wnukowi czas. Zabierał go na spacery i pokazywał okolicę Salzburga, karmił młody umysł myślą Schopenhauera, Hegla, Kanta, opowiadał o cenionych przez siebie artystach – Mozarcie, Beethovenie, Brucknerze, Rembrandcie czy Delacroixe. Co ważne zachęcił go też do pobierania lekcji gry na skrzypcach, co jak podkreśla Bernhard, w późniejszym okresie umożliwiło mu przetrwanie okropieństw szkoły i uchroniło przed popełnieniem samobójstwa. Godziny spędzone w sali prób, dusznym magazynku, zapewniały mu azyl oraz wytchnienie od brutalności kolegów oraz wychowawców.

Dziadek stał się między innymi protoplastą postaci wujka Georga w Wymazywaniu, który porzucił Wolfsegg, zadawalając się odszkodowaniem, po czym osiadł na Lazurowym Wybrzeżu. Rodzice Franza uważali go za odszczepieńca całymi dniami wygrzewającego się na słońcu. Badania, jakie prowadził nad literaturą francuską mieli za fanaberię, stratę czasu, a co najgorsze marnotrawienie rodzinnej fortuny. Podczas, gdy rodzice pogardzali nim, Franz czuł podziw dla jego wiedzy i wrażliwości na piękno. Kiedy przyjeżdżał do Wolfsegg zawsze znajdował czas dla bratanka, zabierał go na piesze wycieczki, opowiadał o dalekich podróżach, wprowadzał w świat sztuki i filozofii. Porozumienie, jakie wytworzyło się między nimi, sprawiło, że Franz czuł większe przywiązanie do wuja niż do własnych rodziców.

Schedą odziedziczoną po dziadku było nieustanne dążenie do doskonałości, intelektualnego rozwoju oraz bunt przeciwko szerzącej się przeciętności. Bernhard wymyślając główne postacie do swoich książek przelewa na nich to dziedzictwo. Reger, bohater Dawnych mistrzów, to światowej klasy krytyk muzyczny, który całe życie podporządkował pracy intelektualnej. Co drugi dzień od trzydziestu lat zjawia się w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu i zajmuje ławkę naprzeciwko Siwobrodego mężczyzny autorstwa Tintoretta. Robi to tylko ze względu na warunki, jakie panują w tej konkretnej sali. Uważa je za idealne do prowadzonych przez siebie rozważań.

 

Chłód śmierci

Ogromny wpływ na Bernharda miała nieuleczalna choroba, na którą zapadł, kiedy jako nastolatek porzucił szkołę. Do szpitala trafił w krytycznym stanie z zapaleniem opłucnej. Lekarze, nie widząc szans ratunku, umieścili go w sali dla pacjentów terminalnych. W tym samym czasie hospitalizowany został również dziadek pisarza. Regularnie odwiedzał wnuka przy szpitalnym łóżku dodając mu otuchy w walce z obecną na każdym kroku śmiercią. Niestety szybko postępująca choroba, spowodowała, że jedyny kochany przez Thomasa człowiek, zmarł kilkaset metrów od jego łóżka.

Po wyjściu ze szpitala pisarz został skierowany na rekonwalescencję do sanatorium dla chorych na płuca. Lekarze nie pomyśleli, że wysyłanie osłabionego organizmu do placówki, gdzie w większości pensjonariuszami są osoby chore na gruźlicę, jest jak podpisanie wyroku. Okres ten poza nieuleczalnym schorzeniem, przyniósł również śmierć matki.

Bernhard, pozbawiony najbliższych, a tym samym jakichkolwiek więzi łączących go z innymi ludźmi, stanął samotnie w obliczu nieuleczalnej choroby. Nieustanna bliskość śmierci, z którą pisarz musiał nauczyć się żyć, znalazła swoje odbicie w powieściach. Akcja Wymazywania zbudowana jest wokół nieszczęśliwego wypadku rodziców i brata. Wydarzenie to staje się impulsem dla Franza do podjęcia rozliczenia bolesnej przeszłości, wyjście ze społecznego schematu ciążącego od czasów dzieciństwa. Natomiast Reger, bohater Dawnych mistrzów, opowiada, jak przez wiele tygodni nie potrafił pogodzić się ze śmiercią małżonki. Intelektualna „doskonałość” zdała się na nic w obliczu straty ukochanej osoby.

 

Hermetyczność twórczości Bernharda nie jest przypadkowa i ma swoje głębokie uzasadnienie w traumatycznym dzieciństwie. Odtrącenie, brutalność, bezmyślność wywołały w nim fundamentalną nieufność wobec gatunku ludzkiego, czego wyrazem są książki nasączone jadem, podejmujące trudne tematy oraz zadziwiające nieprzystępną formą. Wymykające się klasyfikacji dzieło Bernharda onieśmiela czytelnika, zmusza go do przewracania kolejnych kartek, przeprowadzenia nad tekstem drobiazgowego, intelektualnego śledztwa. Negacja człowieka prowadzona za pomocą literatury, szła w parze z buntem, jaki pisarz przejawiał w swoim życiu. Książka Moje nagrody jest bilansem z jego publicznych wystąpień, w których nie szczędząc cierpkich słów poddaje krytyce przedstawicieli państwa, ludzi kultury czy zwykłych obywateli. Bernhard nawet po śmierci nie zaprzestał swojej krucjaty, zakazując publikowania na terenie Austrii książek i jakichkolwiek dzieł, które wyszły spod jego pióra, przez okres trwania praw autorskich.

Towarzyszące Bernhardowi życiowe osamotnienie ma dwa wymiary. Ten bardziej oczywisty, negatywny – odtrącenia przez społeczność, utraty więzi i wreszcie pustki oraz pozytywny, umożliwiający odzyskanie tożsamości, swobodę intelektualnego rozwoju oraz wymazanie z przyszłości czasów, których lepiej nie pamiętać.