Strach zamknięty w klatce

Spirala schodów, dziwnych dźwięków, podejrzanych mieszkańców i niedopowiedzianych historii. „Klatka”, czyli thriller psychologiczny dla widzów o niekoniecznie stalowych nerwach.  

corridor200901

W klaustrofobicznym i niepokojącym obrazie zostaje przedstawiona paranoiczna historia o kryminalnym zabarwieniu, w której próżno szukać wartkiej akcji i żądnej odkrycia tajemnicy. Reżyserzy ukazują proces zastraszenia i postepującego popadania w obłęd człowieka, który posiada wszelkie cechy, aby oprzeć się niewyjaśnionemu lękowi i napadom agresji.

Mark (Emil Johnsen) jest samotnie mieszkającym, niezwykle ambitnym studentem medycyny. Zamiast wieczorami spotykać się ze znajomymi chłopak uczy się do kolejnych egzaminów w mało przytulnym, pozbawionym ciepła i czyjejkolwiek obecności, mieszkaniu. Poznajemy go jako odgradzającego się od świata, nieco zarozumiałego i uporządkowanego młodzieńca, który sam siebie zamyka w rodzaju psychologicznej klatki. Kiedy na schodach spotyka potrzebującą pomocy Lottę (Ylva Gallon) nie zdaje sobie sprawy, że obecność nowej sąsiadki będzie początkiem rozkładu jego hermetycznego i pedantycznego życia. Nachalna, wścibska dziewczyna jest przeciwieństwem Marka. Początkowa niechęć do Lotty, pod wpływem empatii i zaniepokojenia jej losem, zamienia się jednak w rozpaczliwą chęć pomocy. Sąsiadce i samemu sobie.   

corridor200904

Klatka. Twórcy zamknęli niemal całą akcję w podstarzałej kamienicy, na której klatce schodowej rzadko można natknąć się na cokolwiek poza dziecięcą hulajnogą. Dopiero pojawienie się w bloku nowej sąsiadki, Lotty, nadaje chłodnej i wyobcowanej klatce nowe życie, niekoniecznie w dobrym znaczeniu tego słowa. Klatka staje się miejscem szeregu niepokojących sytuacji, jest świadkiem postępującej paranoi Marka. Zdaje się jednak ukrywać przed innymi sąsiadami to, co potęguje strach studenta i wpędza go w spiralę strachu.

Thriller Johana Lundborga i Johana Storma zbudowany został w klasyczny sposób, a reżyserzy skorzystali z mało wyszukanych środków budowania napięcia. Złowieszcza muzyka, nieoświetlone wnętrza, nagłe pojawianie się na ekranie postaci – to typowe dla filmów z wątkami kryminalnymi zabiegi. Mimo braku innowacyjności twórcom udało się jednak stworzyć atmosferę duszności i zamknięcia. Dzięki klatce, która staje się na kilka dni całym światem głównego bohatera, widz oswaja się z miejscem, a absurdalna z pozoru historia jawi się jako coraz bardziej prawdopodobna. Skandynawska oszczędność środków wyrazu i prosto zbudowana postać dynamicznego bohatera to atuty filmu. Mark nie wzbudza sympatii ani odrazy. Ze spokojem obserwujemy jego przemianę, nie współczując mu i nie dając się wkręcić w postępujące napady lęku z uwagą możemy śledzić kolejne piętra „klatkowej” układanki. Świeżym elementem filmu, który przykuwa co jakiś czas uwagę widza, jest koncentracja na detalach. Zbliżenia na podskakującą na garnku przykrywkę, świeżo zalaną w kubku kawę czy spływającą do odpływu wodę potęgują wrażenie klaustrofobii, ukazują także koncentrację pilnego studenta medycyny, który z każdym kolejnym dniem skupia się na rzeczach coraz bardziej odległych od grubych książek leżących na jego biurku.

official_poster.jpg

Szwedzkie kryminały, wiodące prym w Europie, w wersji filmowej nie są już tak porywające. „Klatka”, zamknięta w klamrę kompozycyjną historia zastraszonego studenta, ma oryginalną fabułę i jest ciekawie opowiedziana, brakuje tu jednak wibrującej tajemnicy, która prosi się o odkrycie. Zamiast samemu szukać rozwiązania powoli podążamy za bohaterem, a jego emocje, o ile się widzowi udzielą, opadają w momencie włączenia się na sali kinowej światła, którego tak mało było w filmie.

 

„Klatka”

reż. Johan Lundborg, Johan Storm

premiera: 28 października 2011

dystrybucja: Spectator

%d bloggers like this: