Camille Claudel – demony geniuszu

Na planie „Camille Claudel 1915”, filmie utytułowanego francuskiego reżysera Bruno Dumonta, Juliette Binoche współpracowała z naturszczykami – osobami autentycznie chorymi. Być może właśnie to w ponurej wizji świata wg Dumonta jest najbardziej niepokojące – jej zdumiewająca realność i bliskość, której nie da się lekceważyć.

Camille Claudel była rzeźbiarką, uczennicą i wieloletnią kochanką Augusta Rodina. Dwójka wywierała na siebie ogromny wpływ nie tylko artystyczny, ale Rodin ostatecznie nie zdecydował się zostawić dla Camille żony. Z poczuciem odrzucenia i osamotnienia, artystka zapadła w depresję, a następnie chorobę psychiczną. Ostatnie 30 lat życia spędziła w zakładzie dla obłąkanych w Montdevergues w Avignionie, ubezwłasnowolniona przez brata, Paula Claudela, głuchego na jej błagania o opuszczenie przybytku.

Tragiczne losy Camille stały się inspiracją dla Dumonta, by stworzyć opowieść o geniuszu zamkniętym w świecie pełnym demonów, żywo manifestowanych przez przerażające sylwetki chorych kobiet. Dumont nie powiela prostych schematów kina biograficznego, ale zamyka swoją historię w trzech dniach z życia Camille we wspomnianym w tytule roku 1915, podczas których przebywająca w Montdevergues już od jakiegoś czasu bohaterka oczekuje na mającego ją odwiedzić brata.

376206.1.jpg

Inność Camille dzieląca ją od reszty pacjentek zakładu jest oczywista na pierwszy rzut oka. Będące w zaawansowanym stopniu choroby psychicznej kobiety są wynaturzone i niemal karykaturalne. Kamera nie stroni od długich ujęć, umyślnie obrazuje szczegóły ich zachowania, z niemal dokumentalną precyzją obrazując ich straszliwą ułomność. Dla Camille, której jedyną przypadłością są maniakalne fobie (upiera się, by być obecną przy gotowaniu z obawy na otrucie) i okazjonalne wybuchy histerii, nieustanna obecność tych istot jest nie do wytrzymania. Przypominają jej one o jej własnym szaleństwie, utraconym życiu i utraconym geniuszu.

Najciekawsze, że Dumont nie stosuje żadnych formalnych zabiegów, by wytworzyć wrażenie ciasnoty zakładu, który być może oddałby stan umysłu Camille. Ujęcia są jasne, większość akcji dzieje się podczas dnia, a pacjentki swobodnie przemieszczają się po zakładzie, czasami nawet wyruszając na piesze wycieczki. Daje to okazję do pokazania surowych, skalistych plenerów południowej Francji. Ale właśnie podczas jednej z takich wycieczek, na szczycie wzniesienia nieopodal Montdevergues, rodzi się w widzu poczucie, że tak właśnie wygląda piekło na ziemi.

ustNVguOtPLDpqdw-G-uvA.jpg

Bruno Dumont zrobił film o geniuszu, który musi upaść, bo nie jest w stanie porozumieć się z otoczeniem. Wyizolowanie, samotność i wyzierające na zewnątrz cierpienie widoczne jest zresztą nie tylko w postaci Camille, ale także jej brata, Paula – również artysty, poety. Paul nie jest w stanie nawiązać dialogu nawet wtedy, kiedy z przejęciem opowiada o swoich religijnych uniesieniach napotkanemu księdzowi.  Oboje rodzeństwa zresztą ze światem najchętniej kontaktują się poprzez monologi, nie potrafiąc porozumieć się nie tylko ze „zwykłymi” rozmówcami, ale także sami ze sobą. Geniusz-artysta nie posługuje się językiem zrozumiałym dla innych, skazany jest na samotne zmaganie się ze swoimi lękami.

Camille nie miała by w sobie takiej siły wydźwięku, gdyby nie wcieliła się w nią Juliette Binoche. W wywiadach udzielonych po premierze filmu aktorka przyznała, że nie ubiegała się konkretnie o tę rolę, ale po prostu wiedziała, że chce pracować z Dumontem, jej zdaniem najlepszym reżyserem we Francji. „Camille Claudel 1915” to z pewnością dzieło zupełnie niezwykłe, niezamknięte w ograniczeniach kina biograficznego,  a być może to kino przemodelujące. 

 

wiosnafilmow_2014-648x330.jpg Film pokazywany był jeszcze przed swoją premierą w ramach corocznego festiwalu Wiosna Filmów w Kinie Praha (6-13 kwietnia

7601696.3

 

 

 

Camille Claudel 1915

reż. Bruno Dumont

Francja 2013

%d bloggers like this: