Polacy wśród nagrodzonych w World Press Photo

Doświadczony fotograf i debiutant – dwóch Polaków zgarnęło nagrody w prestiżowym konkursie fotograficznym. Najważniejsze zdjęcie w tym roku zrobił 31-letni Katalończyk z „The New York Times”. 

 

fot. Samuel Arandafot. Samuel Aranda / worldpressphoto.org

 

 

Popularność World Press Foto, najbardziej prestiżowego konkursu na świecie, rośnie z każdym rokiem. W tym roku jurorzy wybierali spośród ponad stu tysięcy nadesłanych prac.

Zwycięzcą 55. edycji został Samuel Aranda, 31-letni Katalończyk z Barcelony, fotograf „The New York Timesa”. Sfotografował kobietę obejmującą rannego krewnego po antyrządowej demonstracji w Jemenie. Jest to jedno ze zdjęć wykonywanych w tym rejonie na zlecenie „NYT”. Aranda zajmuje się fotografią od 23 lat. Pracował między innymi dla AFP i BBC, obecnie nie jest związany z żadnym magazynem, ani agencją fotograficzną. Robił zdjęcia prawie na całym Bliskim Wschodzie, w Europie, RPA oraz Ameryce Południowej. W Jemenie był po raz pierwszy.

 

fot. Tomasz Gudzowatyfot. Tomasz Gudzowaty / worldpressphoto.org

 

Wśród 57 nagrodzonych fotografów z 24 krajów znajdują się dwaj Polacy. Tomasz Gudzowaty zajął trzecie miejsce w kategorii Sport za fotoreportaż o Lucha libre – meksykańskiej wersji wolnych zapasów z udziałem zamaskowanych zawodników. To już siódma jego nagroda w World Press Photo. Pierwszą zdobył w 1999 roku, zajmując pierwsze miejsce w kategorii Prezentacja natury. Z wykształcenia prawnik, poświęcił się fotografii. Pozostaje wierny swojemu stylowi. Tematy, które wybiera są jednocześnie ambitne i zrozumiałe dla szerokiej publiczności.

 

fot. Tomasz Lazarfot. Tomasz Lazar / worldpressphoto.org

 

Drugim wyróżnionym jest Tomasz Lazar, laureat w kategorii Ludzie i wydarzenia, który przedstawił zdjęcie uczestniczki protestów Okupuj Nowy Jork. Zrobił je, kiedy w dzielnicy Harlem rozpoczęły się aresztowania. „To zdjęcie do nas krzyczy” – powiedziała o nim jedna z jurorek. Jest to debiut Lazara, 26-letniego studenta Instytutu Twórczej Fotografii w Czechach, który – jak sam mówi – był we właściwym miejscu i o właściwym czasie. Po warsztatach fotograficznych, na które pojechał do Nowego Jorku, przez trzy tygodnie prawie codziennie fotografował miejsce protestu. Fotografią zajmuje się od trzech lat, choć pierwszy raz po aparat sięgnął w wieku 20 lat.