Animacja na ostro

Hardocorowa animacja dla dorosłych – tak  film Sausage Party nazwali sami twórcy. Warto powiedzieć, że przy dłuższym obcowaniu z dziełem, odbiór artysty przy każdym kolejnym podejściu osłabia się. Zatem, jeśli dla producentów jest on hardcorowy, to dla przeciętnego widza zabraknie skali, aby go ocenić. 

Nie warto sugerować się sympatyczną otoczką filmu. Obraz zdecydowanie nie jest dla dzieci, a  z prywatnych obserwacji wynika, że trochę nań weszło. Zastanawiające, jak wiele do myślenia dał obraz mówiącego, czującego jedzenia, które jest przez ludzi zwyczajnie… zjadane.

Śmierć i ból wywołują u ludzi niejednokrotnie histerię. Podobnie reaguje jedzenie, które folguje sobie na języku. Film obfituje w przekleństwa i tutaj warto podkreślić znakomitą decyzję polskich dystrybutorów, by go nie dubbingować. Głosu bowiem użyczyli aktorzy znani i utalentowani, jak np.: Edward Norton, James Franco czy Seth Rogen. Wyszło im to bardziej niż przyzwoicie. Wracając do wulgaryzmów, to z pewnością nie były one aż tak rażące, ze względu na ich dużą liczbę. Paradoks polega na tym, że z czasem stawały się wręcz integralną częścią opowieści.

Źródło: Columbia Pictures

Animacja, której wykonania podjęła się firma Sony, zaskakuje swoją jakością. Barwy są niezwykle atrakcyjne, a faktura świata przedstawionego jest pokazana tak namacalnie, że widz ma wrażenie faktycznego obcowania z kadrem. Na podkreślenie zasługuje mimika postaci: brwi, usta, oczy czy dłonie, a nawet ruchy ciała bohaterów nie pozostawiają miejsca na interpretację. W tym przypadku akurat jest to zaletą. W danym momencie, w danej scenie nie trudno domyślić się jakie emocje kierują bułką, parówką, bakłażanem, czy środkiem do higieny intymnej.

Nie rozczarowuje również muzyka. Na potrzeby filmu autorzy zdecydowali się stworzyć piosenkę The Great Beyond. Pojawia się ona na początku i nie pozostawia złudzeń co do jego charakteru. Dodatkowo wykorzystano takie hity jak Wake me up before you go – go czy  I’ll do anything for love oraz główny temat muzyczny z filmu Terminator.

Źródło: Columbia Pictures

Dobra oprawa dźwiękowa, dialogi i znakomita animacja to nie wszystko. W dziele poruszane są tematy drażliwe. Wojna izraelsko – arabska, holocaust, konflikty rasowe – te wszystkie skomplikowane wydarzenia czy procesy zostały spłycone i zamienione w żart. Skądinąd śmieszne, jeśli podczas oglądania filmu wyłączy się jakąkolwiek wrażliwość.  Trzeba jednak przyznać, że momentami się dłuży. Dzieje się tak ze względu na powtarzane już dowcipy, czy akcję prowadzoną z naciskiem na „zabawienie” widza przez cały czas trwania seansu.

Podsumowując, film ma swoje momenty i warto go zobaczyć. Jeśli nie dla strony technicznej, to dla wspomnianych wcześniej zwyżek akcji, podczas których ciężko utrzymać się w fotelu.