W socjaldemokracji ratunek

To dziwne, żeby Amerykanin, mieszkaniec stolicy światowego kapitalizmu i bezwzględnego wolnego rynku, był miłośnikiem socjaldemokracji. Tym dziwniejsze, kiedy w tej myśli politycznej widzi ratunek dla świata. Ratunek przed osaczającym nas kryzysem.

zle„Źle ma się kraj” Tony’ego Judta to właściwie nie książka, a manifest polityczny. Autor prezentuje w niej historię rozwoju myśli socjaldemokratycznej i państwa opiekuńczego od jej powstania w XIX wieku aż po dzień dzisiejszy. Nie jest to jednak nudna praca historyka-politologa. Historii towarzyszy także konfrontacja i remedium na bolączki współczesnej gospodarki. Porównując liberalizm, konserwatyzm i socjaldemokrację, dzięki mocnym argumentom, wykazuje wyższość tej ostatniej. W całej książce autor stara się przekonać czytelnika do swoich poglądów i pokazać jak, dzięki idei państwa socjalnego, można zatrzymać kryzys i żyć lepiej.

Poprzez liczne przykłady i dane statystyczne z ostatnich lat, Judt pokazuje, jak zły wpływ na państwo i gospodarkę ma dziki kapitalizm, zbyt duża prywatyzacja i rosnące rozwarstwienie społeczne. Czytelnik dowiaduje się jak zubożała i upadła kolej państwowa w Wielkiej Brytanii, gdy została sprzedana nastawionym tylko na zysk prywatnym inwestorom. W innym miejscu pisze jak brak opieki państwa nad obywatelami prowadzi do upadku więzi społecznej i narodzin radykalizmów. Sposób na walkę z kryzysem i wzór do naśladowania Judt widzi w państwach skandynawskich. To właśnie one najbardziej czerpią z idei socjaldemokracji. Każdy obywatel może liczyć na opiekę państwa, a interes obywateli stoi ponad interesem kapitału. Zwiększona interwencja państwa w gospodarkę pomoże, aby nie powtórzyła się sytuacja z Wielkiej Brytanii czy USA z 2008 roku. W całym swym uwielbieniu dla socjaldemokracji autor dostrzega także jej cienie. Jej główna myśl, czyli stawianie na jedność narodu i dążenie do równości wszystkich obywateli, marginalizuje dążenia, szczególnie młodych, do indywidualności. Judt pisze o tym, że młodzi nie rozumieją czemu mają płacić za bezrobotnych czy wykluczonych.

Rozwiązania, jakie proponuje autor, nie są czystymi ideologicznymi frazesami. Judt nie wierzy, że nagle wszyscy na świecie będą dobrzy i skończy się wyzysk. Uważa, że powolną i ciężką pracą, zmieniając ludzkie spojrzenie na gospodarkę i kapitał, można doprowadzić do powstania państwa socjalnego. Państwa, w którym idea trochę większej interwencji państwa na rynku w imię dobra obywateli nie wywołuje od razu okrzyków: socjalistyczna dyktatura!

Książce realizmu i wiarygodności nadaje sama postać i dorobek twórcy. Tony Judt był profesorem Uniwersytetu Nowojorskiego, uznanym autorem wielu publikacji o Europie i jej problemach, a także laureatem nagród Orwella i Arendta. Przyznano mu je za dokonania całego życia. Temat książki, choć wydaje się bardzo poważny i niełatwy, został przez autora przedstawiony w sposób przyjemny i przystępny. Dzięki licznym cytatom wielkich myślicieli i ekonomistów cała praca nabiera dynamizmu. Autor posługuje się językiem prostym i ciekawym, jakby pisał powieść, a nie manifest ekonomiczny. Dzięki podanym przez niego przykładom kryzysowych sytuacji i sposobom ich rozwiązania praca ta nie jest zwykłym manifestem wizjonera.

To ciekawa i miejscami zaskakująca książka o współczesnym społeczeństwie, jego problemach i sposobach jak te problemy rozwiązać. Obowiązkowa pozycja dla każdego, kogo interesuje trochę inne spojrzenie na świat, a w szczególności na Europę.

 

„Źle ma się kraj – Rozprawa o naszych współczesnych bolączkach”

Tony Judt

Wydawnictwo Czarne, 2011

205 stron

%d bloggers like this: