Idealne miejsce na śmierć – Aokigahara

Mówi się o nim „Morze Drzew”, które zachwyca swoim pięknem i tajemnicą. Jest tak gęsty, że nie dociera tam żaden dźwięk, ani podmuch wiatru. Nieopodal Tokio, u stóp góry Fuji, rozpościera się owiany złą sławą las Aokigahara – las samobójców.


Jak wiadomo, różne są sposoby, by się zabić. Kilkanaście lat obserwacji samobójczego fenomenu w Japonii wykazało, że najpopularniejsze na azjatyckich wyspach stały się skoki pod koła superszybkich pociągów (za które rodziny ofiar zmuszone są płacić kolejom wysokie odszkodowania z powodu opóźnień) czy zbiorowe samobójstwa w gronie obcych sobie ludzi skrzykujących się przez Internet. Są jednak wśród Japończyków i tacy, którzy chcą skończyć ze sobą w sposób wyjątkowy, w mistycznej aurze natury – udają się w ostatnią pielgrzymkę do lasu, w którym zostają już na zawsze.

 

Drugi po Golden Gate

Las Aokigahara, nazywany inaczej Jukai (z jap. „morze drzew”), to 35 kilometrowy areał nienaturalnie zagęszczonego lasu, którego zbite korony sprawiają, że widok z góry przypomina zieloną równinę. Znajduje się on u podnóża świętej góry Fuji na południowy zachód od Tokio, na terenie Parku Narodowego Fuji-Hakowe-Izu. Dotrzeć tam nie łatwo. Jedni decydują się na stukilometrową podróż pociągiem i taksówką, inni porzucają swoje samochody na parkingach przed wejściem do parku i pieszo zmierzają po własną śmierć wśród gęstwiny lasu.

 

aokigahara morze drzew„Morze drzew”, widok z góry. Źródło: shizuoka.mytabi.net

 

Jednak samobójcy nie zrażeni trudnościami wędrują samotnie  w głąb siedliska demonów zmarłych w coraz większej ilości. Mówi się nawet, że Aokigahara stała drugim, zaraz po moście Golden Gate w San Francisko, najpopularniejszym miejscem na świecie, pod względem liczby popełnianych samobójstw. Statystycznie w „lesie śmierci” co trzy dni zabija się jeden człowiek, co rocznie daje około 100 ofiar. Do tej pory naliczono ponad. 2,5 tys. ciał, jednak całkowitą ich liczbę trudno oszacować, gdyż w 2004 roku zdecydowano o nieaktualizowaniu statystyk z nadzieją, że w ten sposób uda się wyciszyć fenomen Aokigahary i tym samym spadnie liczba popełnianych tam samobójstw.

 

Skąd popularność?

Japończycy wybierają Aokigaharę na miejsce, gdzie dokonują smutnego żywota, przede wszystkim ze względu na bliskość świętej strażniczki Japonii, Góry Fuji – obiektu inspiracji artystycznych i miejsca kultu wyznawców shintoizmu. Ten najwyższy japoński szczyt (wysoki na 3776 m n.p.m.), jest wciąż aktywnym wulkanem, w którym drzemie nie tylko moc natury, ale i ducha. Wyznawcy Shinto uważają szczyt za dom Konohanasakuya-hime, bogini kwitnących drzew. U stóp góry postawiono torii, czyli charakterystyczne bramy, które symbolizują przejście od ziemskiego „świata skończonego”, do „świata nieskończonego” (świata bogów – kami).

 

Aokigahara zasłynęła również w literaturze już pół wieku temu, jako miejsce „odpowiednie” na samobójczą śmierć po publikacji w 1960 roku dwóch nowel autorstwa Seicho Matsumoto „Wieża fal” oraz „Morze drzew”, w których nieszczęśliwi i zagubieni bohaterowie popełniają samobójstwo właśnie w lesie pod Fuji. Prawdziwa eksplozja leśnych pielgrzymek śmierci nastąpiła jednak po 1993 roku, gdy w księgarniach pojawił się „Kompletny przewodnik samobójcy” Wataru Tsurumi, w którym autor opisuje Aokigaharę, jako idealne miejsce na zakończenie ziemskiej egzystencji oraz w jedenastu rozdziałach opisuje techniki samobójcze, od wieszania się, przez podcięcie żył i przedawkowania leków, po samospalenie i zatrucie tlenkiem węgla. Co ciekawe książka stała się bestsellerem i sprzedała się w milionie egzemplarzy – przy części ofiar znajdowano egzemplarze tej właśnie książki.

 

aokigahara las samobójców Okładka „Kompletnego przewodnika samobójcy”. Żródło: tumbrl.com. Z przedmowy: „My, ludzie, którym brakuje siły, robimy ciągle te same rzeczy. Zapomnieliśmy jak to jest być żywym. Nie umiemy powiedzieć czy żyjemy, czy jesteśmy martwi. Czujesz, że żyjesz? Jest tylko cienka granica, która oddziela żyjących od martwych (…) Tak, możesz popełnić samobójstwo. Jeśli coś cię trapi, czujesz rozgoryczenie, a nawet ból w swoim codziennym życiu w szkole czy w pracy, możesz zrobić jeden krok w strone śmierci. Nikt nie może cię powstrzymać.”

 

Leśny przewodnik

Przed wejściem do lasu znajduje się mapa z wyznaczonymi szlakami, którymi wolno się poruszać. Wystarczy jednak zboczyć z głównej ścieżki, i po kilkuset metrach znaleźć się w zupełnie innym świecie – w ciemnej i jak się uważa nawiedzonej przez demony głuszy, w której łatwo się zgubić. Do tego stopnia łatwo, że nawet kompas ani GPS nie pomoże z niej wyjść. Podłożem lasu jest bowiem zastygła po wybuchu Fuji w 864 roku magma bogata w żelazo, które neutralizuje wskaźniki i zakłóca zasięg.


Cały las usłany jest krzyżującymi się i splątanymi tasiemkami. Wiązane są niczym nić Ariadny przez samobójców, którzy wahają się do końca z podjęciem decyzji, na wypadek, gdyby chcieli jednak wrócić. Niestety nie dzieje się to często. Zazwyczaj specjalne patrole wolontariuszy, które od 1971 roku przeczesują teren lasu (robią to raz do roku, we wrześniu), znajdują na końcu taśmy powieszone na gałęzi lub leżące na ziemi ciało ofiary. Czasem też listy pożegnalne przybite do drzewa i pozostałości po obozowisku, w którym straceńcy koczowali przez kilka dni, zastanawiając się czy zrobić ostatni krok.


W pobliżu głównych ścieżek ustawione są również specjalne tablice informacyjne mające nakłonić ludzi zmierzających na tamten świat do powrotu, jednak wydaje się, że kampania japońskiej policji we współpracy z organizacjami prewencji samobójstw nie przynosi pożądanych skutków.

las samobójcówTablica informacyjna na jednym ze szlaków prowadzących przez las Aokigahara. Źródło: reddit.com. Napis na niej głosi: „Twoje zycie jest cennym darem od twoich rodziców. Pomyśl o nich, o swoich rodzeństwie i dzieciach. Nie musisz cierpieć samotnie, zadzwoń do nas 0555-22-0110. Proszę, skontaktuj się z policją zanim postanowisz się zabić!”

 

Ciał jest coraz więcej. Po jakimś czasie zostają odnalezione i zabrane, a w ich miejsce na najbliższym drzewie wieszane są czerwone wstążki, bliscy zostawiają kwiaty. Namioty, plecaki, elementy garderoby, żywność, dokumenty i zdjęcia, książki, a także linki, tabletki czy ostre narzędzia, które posłużyły do dokonania samobójstwa pozostają – niekiedy z resztkami szkieletów ofiar sprzed wielu lat.


Krzyk yurei

Według lokalnych wierzeń Aokigahara pełni funkcję swego rodzaju czyśćca dla niespokojnych duchów (yurei), które zostały uwolnione z ludzkiego ciała w wyniku nagłej, brutalnej i tragicznej śmierci z zemsty, zazdrości czy nienawiści. Ich dusze drzemią zaklęte w drzewach, a wiatr niesie ich cierpienia. To yurei ostatecznie nakłaniają do samobójstwa kolejne osoby przybywające do lasu.

 

Cały las usłany jest krzyżującymi się i splątanymi tasiemkami. Wiązane są niczym nić Ariadny przez samobójców, którzy wahają się do końca z podjęciem decyzji, na wypadek, gdyby chcieli jednak wrócić.

Po śmierci yurei opuszcza ciało, jednak błąka się bez celu, aż do czasu pogrzebu. Warto wspomnieć o tym, że nawet w takim lesie jak Aokigahara pracują ludzie (leśniczy, drwale), którzy również napotykają na zwłoki wisielców. Wiara japońska nakazuje wtedy pewien zwyczaj. Zanim ciało zabierze policja, trafia ono do niewielkiej izby na terenie lasu, w której są dwa łóżka. Na jednym układa się zwloki, drugie zaś jest przeznaczone dla osoby, która będzie przy nich czuwać przez dobę. Wierzy się bowiem, ze jeśli ciało zmarłego pozostawi się samotnie, wtedy niespokojny yurei będzie krzyczeć przez całą noc,  a ciało będzie się poruszać. Ostatnim etapem jest pochówek zmarłych. Co ciekawe, według lokalnego prawa obowiązkiem władz okolicznych miasteczek Kamikuishiki, Narusawa i Ashiwada jest kremacja ciał na własny koszt oraz przechowywanie szczątków w urnach w specjalnie wyznaczonych miejscach.

 

las aokigahara dokumentPolicyjna taśma w lesie zabraniająca wchodzenia na teren, gdzie znaleziono kolejne ciała samobójców. Źródło: flickr.com

 

Według pracowników okolicznych restauracji znajdujących się wzdłuż drogi do Aokigahary zmierzających do lasu po śmierć łatwo rozpoznać. Potoki samotnych postaci w garniturach (salariman), z błędnym wzrokiem płyną w jednym kierunku. Komendant miejscowej straży pożarnej Shigeru Ono w wywiadzie dla „Daily Telegraph” z 2009 roku stwierdził: „Przyszłych samobójców można rozpoznać. Dlatego, gdy spostrzeżemy takiego człowieka, wychodzimy do niego, staramy się z nim rozmawiać, zaprosić go do środka, a już około pół godziny później policja dzwoni do jego rodziny”.

 

Kraj Kwitnącej Wiśni od lat znajduje się w czołówce państw świata, w których popełniana jest największa liczba samobójstw. Ponad 30 tysięcy przypadków rocznie, z czego 70 procent to mężczyźni. To tak, jakby co 20 minut kolejny Japończyk odbierał sobie życie. Ta niechlubna statystyka utrzymuje się już od 15 lat, choć w 2012 roku japońska policja podała, że liczba ofiar „zmęczenia życiem” po raz pierwszy w  była niższa niż rok wcześniej.


Dlaczego się zabijają?

W japońskiej kulturze akt samobójczy jest głęboko zakorzeniony jako czyn podniosły, honorowy i nie traktuje się go jako grzechu, w przeciwieństwie choćby do katolicyzmu. Stąd samurajskie seppuku (nazywane też harakiri) było postrzegane jako akt odwagi, zmazania hańby i odzyskania szacunku w oczach bliskich. Obecnie jednak akt samobójczy ma dla Japończyków żadnego związku z honorem, a jedynie z rezygnacją i tęsknotą do lepszego świata.

Zabijają się z powodów skrajnych – przepracowania (karoshi) lub braku pracy, która jest dla nich wartością najistotniejszą, kosztem rodziny. Lawina aktów desperacji posypała się pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia, wraz z nadejściem potężnego kryzysu gospodarczego (a z nim fali bezrobocia) z którego wyspy nie mogą podnieść się do dziś. Szczególnie częste są przypadki samobójstw wśród młodych absolwentów wyższych uczelni nie mających perspektyw na zatrudnienie. Zabijają się ci, którzy wypadli z systemu lub nie umieli się w nim odnaleźć.