Rozmowa z Genowefą Kośka pochodzącą z małej wsi Roszkowa Wola na Mazowszu, odnosząca się do wiejskich zabobonów i rytuałów, w które dawniej wierzono.
Zacznijmy od tego: czym ogóle jest zabobon?
W najprostszym ujęciu zabobon to przekonanie o istnieniu nadprzyrodzonego związku między działaniem a jego skutkiem, mimo że nie ma między nimi żadnej logicznej ani naukowej więzi.
Zabobony to wierzenia albo rodzaj praktyk o takim charakterze, które są pozostałością po dawnym systemie wierzeń. Nazwa zabobon pochodzi od słowa bobonienie, oznaczającego niewyraźny, mrukliwy sposób wypowiadania zaklęć przez wróżbitów podczas rytualnych obrzędów.
Leczenie kaszlu
Genowefa: Córka moja kiedyś jak była mała miała kaszel konkluszowy. Koklusz się tak nazywał. I babcia Julka wtedy powiedziała, że ze źródełka wody coby przynieść, źródlanej, żeby się napiła a resztę tej wody wynieść za miedzę. I to trzeba było przed wschodem słońca. No nad ranem dobrze wstałam, zaczym słońce wzeszło. I jej wcale ten kaszel przeszedł od razu. A tak się zanosiła, że daj spokój.
Magiczna brzoza
G: Jak się dziecko zanosiło płaczem, to się tum rózgą co się w Boże Ciało rozrywa1 to trzeba było dziecko poklepać. Bo nieraz tak się dziecko zaniesło, że aż się sine robiło. I się wszystko robiło i nie przestawało a tą rózgę wzinaś i od razu przestawało. No i takie było… Za to się te rózgi to się jedną w pole wkładało2 a jedną się zawsze zostawiało nad obrazkiem żeby wisiała.
Przelewanie wosku
G: A jak wpadłaś do wanny, pamiętasz? I przelone było i wyszło, że w wodzie? To stryjna Jaśka przyszła, nie wiedziała nic, że ty wpadłaś do wanny. Ja przelałam przez Ciebie wosk bo tu [syn] powiedzioł cobym przeloła przez Ciebie żebyś się nie jąkała ani żebyś padaczki nie dostała.. No dobra, usnyłaś przelołam, wstawiłam ten wosk pod łóżko gdzie spałaś. Rozpuściłam wosku z gromnicy, bo to z gromnicy trzeba było.3 Wlołam w trzy rogi [szklanki], i splunęłam do trzeciego razu. A ten wosk to w szklankę, kładło się krzyżyk robiło się go z zapałek albo z mietły i tak ze trzy razy tym woskiem trzeba było kapnąć na ten krzyżyk. I… Powiedzieć trza było” Większe Boże narodzenie jeśli ludzkie urzeczenie”. I jak wstałaś rano to wyjęłam ten wosk z tym patyczkim i pokazuje stryjnie, powiedziałam „weź no tu zobocz bo ja się nie znom, wysło tu coś cy nie wysło”. Una tak patrzy… wysło tu coś takiego jakby woda, jakby się coś w tyj wodzie chlapało. Taka przelęknięta byłaś i wyszło…..
Odczynianie uroku
G: Ah… „Większe Boże narodzynie jeśli ludzkie urzyczynie”. I językiem się dziecku po czółku trzy razy. Jak będzie czółko słone to wtedy dziecko ma urok. To jest, okropnie boli brzuch. Ty wisz co, jak Wiktor [wnuk] był mały i matka nim wracała autobusem z Łodzi. Tak mie się wydaje, że na jakieś badania… No i co, wracała tym busem, ostatnim kursym, nooo nie było samochodu, ja wysłam po nią do przystanku. I na postoju wsiadła jakaś kobitka i tak go bardzo chwoliła. „Ale to ładny dzieciocek, ale to śliczne dziecko.” Gdzieś miała chyba takie ocy[oczy]. A un zaroz się rozpłakoł i do samyj Roszkowoli płakoł. Matka już zgrzano, un tak samo calutki zgrzony, bo krzyczał, boloł go brzuch. Aż nogami wierzgoł. Jo ich odebrałam z tego przystanku i no mówi mi co się stało. Tak i tak. Że urok. I mówię dobra, to mu odcynie. No i szliśmy do domu i już zaroz przestał płakoć. I to tak, trzeba było polizać po czole i splunąć do trzech razy. I powiedzić „Większe Boże narodzynie jeśli ludzkie urzyczynie”
1 – chodzi tu o gałązkę z brzozy, którą rwie się podczas procesji Bożego Ciała.
2 – gałązki te miały ochraniać pole i dom przed katastrofami pogodowymi.
3- gromnica to większa świeczka, musi być poświęcona w kościele przez księdza.
