Widmo polskiego hydraulika

Skandynawski raj, państwo opiekuńcze, państwo dobrobytu. Czy na pewno? Wydana właśnie po raz drugi w serii „Reporterzy Dużego Formatu” książka Macieja Zaremby Bielawskiego zmusza do zmiany tradycyjnego wyobrażenia Polaków o Szwecji.

Autor „Polskiego hydraulika” urodził się co prawda w Polsce, ale sam siebie nazywa Szwedem i spędził w tym kraju większość swojego dorosłego życia. Wie więc, co mówi, kiedy bez pardonu wylicza oburzające przykłady niewydolności skandynawskiego modelu społecznego.

A diagnoza jest wstrząsająca. Lekarz przelicza ewentualny zysk, jaki mógłby zgarnąć za hospitalizację pacjenta, zanim powie, co mu dolega. Nauczyciel akademicki boi się wystawić niezaliczenie studentowi obcego pochodzenia, bo ten może go bezkarnie pomówić o rasizm. Dyrektorami szkół zostają przedszkolanki i kelnerzy, a matematyki musi uczyć historyk. 

Polski_hydraulik2.jpg

 

Każdy z 13 reportaży dotyczy innego zjawiska – jak choćby urynkowienia służby zdrowia czy też kwestii prawa karnego wobec osób niepoczytalnych (w Szwecji są oni sądzeni jak ludzie zdrowi!). Każdy z tych reportaży ma też swoich bohaterów: wdowę po Gustavie B., któremu szpital zafundował „cichą eutanazję”; Magdalenę Lind z opieki społecznej, która stanęła przed sądem, bo zakochał się w niej pewien emeryt; Safeta, który stał się ofiarą mobbingu, ale zamiast odszkodowania za straty moralne otrzymał miejsce w klinice psychiatrycznej.

Z reguły te pół-anonimowe postaci tworzą razem rodzaj bohatera zbiorowego, jak na przykład w reportażu o polskich imigrantach, od którego tytuł wzięła cała książka. Znamienne są pierwsze zdania tegoż reportażu: „Widmo krąży po Europie. Widmo polskiego hydraulika…” (rzecz dotyczy paniki, jaka miała miejsce nie tylko w Szwecji w związku z wejściem do Unii nowych państw członkowskich w 2004 roku). „Polski hydraulik” może na pierwszy rzut oka wzbudzić nadzieję na tanią rozrywkę w rodzaju telewizji śniadaniowej. Ale reportaże Zaremby okazują się być zawsze gęste od statystycznych danych i ustawodawczych kronik, są też za każdym razem niezwykle obszerne i podparte ogromną pracą autora. A także niewymuszonym obiektywizmem – próżno doszukiwać się tu jego własnych poglądów politycznych czy opinii na temat tego, co jest czarne, a co białe.

Książka Zaremby jest także przy tym wszystkim ogromnie hermetyczna – z pewnością nie jest to lektura do poduszki, a dla Polaka, który ze Szwecją nie ma za wiele do czynienia, może okazać się miejscami nużąca. Niemniej sam fakt, że zdecydowano się na reedycję książki Zaremby na naszym rodzimym rynku – i to w nowym, wzbogaconym o 4 kolejne reportaże wydaniu – wystawia autorowi znaczek jakości od polskiej publiczności, niepozbawionej, jak widać, zainteresowania tym, co dzieje się na sąsiednim podwórku.

 

z14830631Q

Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

Maciej Zaremba Bielawski 

Agora 2013

Maciej Zaremba Bielawski (ur. 1951 w Poznaniu) do Szwecji wyemigrował w wieku 18 lat. W 1997 roku ujawnił sprawę przymusowej sterylizacji osób ze znacznym upośledzeniem intelektualnym (a także przejawiającym antyspołeczne zachowania) w latach 1934-1975.