Zobacz Złomka i Minionka w PKiN

Ponad 80 stalowych figur wykonanych z części znalezionych na wysypisku można obejrzeć do 23 września w Pałacu Kultury i Nauki na największej tego typu wystawie na świecie.

 

Kilkanaście figur aut wyglądających jak armia Decepticonów gotowych zniszczyć świat. Obok potężnych rozmiarów przywódca wspierających ludzi Autobotów – Optimus Prime i zmieniający się w Chevroleta Camaro – Bumblebee. Wystawa wygląda jak garaż dla bohaterów serii filmów  ,,Transformers”, ale nie tylko fani robotów znajdą tu coś dla siebie.

Futurystyczne rzeźby najbardziej luksusowych aut marek, takich jak Bugatti, Ferrari czy Lamborghini , zbudowane są z tysięcy zębatek, przerzutek i innych odpadów, którym drugie życie dali artyści z całego świata. – Pomysłodawcą jest Polak, Mariusz ,,Jose” Olejnik. To on powołał zespół 120 artystów, których rzeźby, na co dzień można oglądać w galerii znajdującej się przy skupie złomu w Pruszkowie – mówi Michał Siporski, pracownik galerii.

Patrząc na ogromną liczbę elementów, z których zbudowane są metalowe rzeźby, na myśl przychodzi budowanie z klocków LEGO, tylko że twórcy figur zamiast na podłodze, pasującego elementu szukali na ogromnych wysypiskach. Wykonanie rzeźby trwa od 3 do 8 miesięcy.

fot. Mateusz Grabarczyk

Na zainteresowanych motoryzacją duże wrażenie zrobią dbałość o szczegóły i precyzja wykonania metalicznych figur. Najmłodsi mogą zasiąść, m.in. za kierownicą modelu wzorowanego na Bugatti Veyron, jednego z najszybszych aut dopuszczonych do ruchu ulicznego. Oprócz samochodów na wystawie można zobaczyć postacie z filmów i bajek. Dzieci  poszukają rozrzuconych po wystawie małych figurek Minionków przebranych za m.in. Shreka, Iron Mana, czy Batmana. Oprócz nich na wystawie zobaczymy rzeźby przedstawiające  m.in. Złomka, Supermana, Terminatora i Avatara.

Wystawa skierowana jest głównie do dzieci, wielbicieli filmów i motoryzacji. Dla innych może się okazać niewarta wydawania 35 złotych (cena za bilet normalny). Studenci zapłacą o 10 złotych mniej i mogą potraktować wystawę jako alternatywę dla kina, biorąc pod uwagę, że po skończeniu się wystawy, figury będzie można zobaczyć tylko w Pruszkowie.

fot. Mateusz Grabarczyk