"Nimfomanka" – największy żart von Triera

„Zapomnij o miłości”, krzyczą plakaty „Nimfomanki”. Tymczasem pierwsza z dwóch części skandalizującego obrazu Larsa von Triera pokazuje coś zupełnie innego. I gdyby nie przebiegła strategia marketingowa duńskiego reżysera, do kin z powodzeniem mogłaby zapraszać fraza: „zapomnij o niezobowiązującym seksie”.

Atmosfera wokół nowego filmu najgłośniejszego reżysera ostatnich lat była równie gorąca, co promujący go trailer. Składa się on z dużej ilości przypadkowych, pozbawionych fabuły scen, w większości pikantnych i podgrzanych jeszcze metalową muzyką zespołu Rammstein (który słynie ze swoich seksualnych prowokacji). Słowem – obietnica taniej, bezosobowej i niezobowiązującej rozrywki, w dodatku pozbawionej wszelkiej treści.

http://www.youtube.com/watch?v=Z3Y137lGVy4&oref=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DZ3Y137lGVy4&has_verified=1

Tymczasem „Nimfomanka” jest dziełem jak najbardziej mocno osadzonym w fabule. Osią tejże jest rozmowa pomiędzy starszym, racjonalnie podchodzącym do życia Seligmanem (Stellan Skarsgard), a tytułową nimfomanką Joe (Charlotte Gainsbourg), którą mężczyzna znajduje obok swojego domu pobitą i nieprzytomną. Kobieta wypoczywa w jego domu, nie chce jednak wprost powiedzieć, co się jej stało. Zamiast tego opowiada Seligmanowi historię swojego życia, wierząc, że tylko w ten sposób mężczyzna będzie mógł ją w pełni zrozumieć. I tak sceny z życia Joe, w których występuje początkowo jako dziecko, a później młoda dziewczyna, przeplatają się z dialogiem dwojga ludzi w nostalgicznej scenerii sypiącego za oknem śniegu.

Nymphomaniac 13 photo by Christian Geisnaes.jpgCharlotte Gainsbourg oraz Stellan Skarsgard. Obaj aktorzy występowali już kilkakrotnie w filmach von Triera, a Gainsbourg miała główną rolę w kontrowersyjnym „Antychryście”

 

To, co widz dostaje na ekranie w cenie jednego biletu jest dziełem niekompletnym i kończy się w tak bardzo nieoczekiwanym momencie, że właściwie ciężko się ustosunkować do merytorycznej strony filmu. Z tego powodu „Nimfomanki” nie można właściwie oceniać, dopóki nie ukaże się część druga albo do obiegu nie trafi jednoczęściowa, festiwalowa wersja (której pokaz odbędzie się na tegorocznym Berlinale – warto mieć nadzieję na to, że nie tylko tam).

Wiele poprzednich filmów von Triera cierpiało na przerost formy nad treścią – chociaż duński reżyser ma talent do pokazywania ludzkich relacji i głębi psychologii, jego refleksja często bywała niezwykle płytka. Na razie historia Joe jest przekonująca i narracyjnie bardzo dobrze zbudowana, budząca nadzieję na zakończenie godne reżysera tej klasy. Jest też od razu w przewrotny sposób wychowawcza. Główna bohaterka jest wszak postacią tragiczną, nienawidzącą siebie w swoim uzależnieniu i w pełni świadomą tego, że zaspokajając swoje własne potrzeby, niejeden raz zniszczyła komuś życie.

Nymphomaniac 06 photo by Zentropa.jpgUma Thurman występuje w krótkim epizodzie jako żona, którą mąż zdradził z Joe.
Epizod ten jest świetnym przykładem larsowskiego wyczucia pomiędzy farsą a tragedią

 

Nie trzeba przekonywać, że liczne sceny seksu z udziałem młodej Joe (odważny debiut 22-letniej Stacy Martin) mają służyć raczej pokazaniu jej przerażającej samotności, niż budzeniu taniej sensacji, choć to oczywiście tanią sensacją von Trier zarobi sobie ogromną światową publiczność. Warto jednak odrzucić uprzedzenia i dać reżyserowi szansę. Nie tylko dlatego, że scen naprawdę mogących zgorszyć purytański umysł jest w rzeczywistości bardzo niewiele. Przede wszystkim jednak pierwsza część „Nimfomanki” zdradza potencjał do ocenienia całości produkcji jako dzieła ze wszech miar wybitnego.

Nymphomaniac 04 photo by Christian Geisnaes.jpgStacy Martin (z prawej) jako młoda Joe

 

Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na wysoką wartość estetyczną filmu. Larsowski manieryzm pozostaje dla widza subiektywnym do oceny, ale tutaj na tle poprzednich dokonań von Triera, rysuje się jako potężny krok w przód. Świadczy o tym chociażby fakt, z jaką sprawnością reżyser wyeliminował narracyjne dłużyzny z „Antychrysta” czy „Nostalgii”, by zastąpić je potężną dawkę nienachalnego humoru.

Być może największym żartem von Triera jest to, że swoje poczucie humoru objawił dopiero w „Nimfomance”, po której nikt się tego nie spodziewał. Niezwykłe jest jednak, jak naturalnie mu ono przychodzi i jak świetnie miesza się z lirycznym, czasem nostalgicznym nastrojem obrazu, a nawet z prowokacyjnymi historiami z przeszłości Joe.

Nymphomaniac 19 photo by Christian Geisnaes.jpgDużym wydarzeniem przed premierą stała się zapowiedź udziału w nim w jednej z ważniejszej ról Shii LaBeouf, aktora znanego wcześniej przede wszystkim z roli w „Transformers”. Aktor musiał zresztą sam przeżyć poważną transformację, wypadł jednak znakomicie

 

„Nimfomanka” pierwotnie trwała 5,5 godziny. Von Trier ostatecznie przyciął ją do około 4 godzin, ale i tak wydano decyzję (ponoć niezależną od reżysera), że film ukaże się w dwóch częściach. Trzeba ją niewątpliwie ocenić jako decyzję złą – pierwszym wrażeniem po wyjściu z kina jest wrażenie wyjścia z filmu w połowie. Niemniej warto czekać na następną część i można to stwierdzić już teraz, że warto także wydać na bilet podwójnie. Wszakże to Lars w swojej najwyższej dotychczasowej formie.

 

Rozdziały 

Von Trier tradycyjnie podzielił swój film na rozdziały. Oto opisy tych, które pojawiają się w pierwszej części (druga będzie zawierać jeszcze 3). Każdy z nich promuje teaser, który można obejrzeć na oficjalnej stronie filmu: http://www.nymphomaniacthemovie.com/

 

Rozdział 1 – Wytrawny wędkarz

Czy zwykłe czekoladki mogą stać się symbolem seksualnego zwycięstwa?

Kiedy Joe i jej bardziej doświadczona przyjaciółka B wsiadają do pociągu, zakładają się, której uda 

się podczas podróży uwieźć więcej mężczyzn.

Nagrodą są pyszne czekoladki, a Joe szybko zrozumie, że aby wygrać musi, niczym wytrawny 

wędkarz, znaleźć sposób, by ofiary połknęły haczyk.

Rozdział 2 – Jerome

„Miłość to tylko pożądanie z domieszką zazdrości”

Choć w oczach cynicznej nimfomanki miłość nie jest wartościowym uczuciem, młoda Joe spotyka 

siłę, która jest w stanie przebić się przez jej zasieki.

Jej imię to Jerome.

Rozdział 3 – Pani H.

Utrzymywanie szerokiej siatki kochanków nie jest łatwe i Joe szybko doświadcza przykrych 

konsekwencji bycia nimfomanką.

Ale w końcu nie da się zrobić jajecznicy nie rozbijając kilku jaj.

Rozdział 4 – Delirium

Delirium: zamęt, urojenia, halucynacje.

Ojciec nimfomanki umiera.

 

Rozdział 5 – Nauka gry na organach.

Preludium Bacha: trzy wyjątkowo brzmiące głosy w całkowitej harmonii. Innymi słowy: 

POLIFONIA.

Nimfomanka łatwo daje się jej ponieść.

 

Nymphomaniac 01 photo by Christian Geisnaes.jpg