Pokolenie Z nie przestaje zadziwiać, a jego obecność w codzienności staje się coraz bardziej wyraźna: dla jednych naturalna, dla innych wciąż zaskakująca, a czasem wręcz niepokojąca. To jednak fakt, z którym nie da się już dyskutować. Podczas gdy jedni zoomerzy projektują nowe technologie i zajmują stanowiska w międzynarodowych korporacjach, inni dopiero stawiają pierwsze kroki na rynku pracy. Jest też taki, który poszedł znacznie dalej – stworzył własne państwo. Państwo, które istnieje na mapach idei, w internecie i w dokumentach, ale nie na listach uznanych republik. Co więcej, jego założyciel sam nie może na jego terytorium przebywać. Tak zaczyna się historia Republiki Verdis – najmłodszej, nieuznanej republiki XXI wieku.
Verdis to samoproklamowane mikropaństwo, które rości sobie prawo do zaledwie 0,501 km² ziemi – wąskiego pasa na zachodnim brzegu Dunaju, w spornym obszarze granicznym między Chorwacją a Serbią. Terytorium to formalnie nie należy do żadnego z państw, ale jednocześnie pozostaje poza realną jurysdykcją kogokolwiek. Verdis się pojawił 30 maja 2019 roku i do dziś nie jest uznawany przez żadne państwo członkowskie ONZ. Pod względem powierzchni jest drugim najmniejszym krajem na świecie – tuż po Watykanie.
Jak rozpoznać prezydenta we własnym dziecku?
Historia Verdis zaczęła się znacznie wcześniej, niż mogłoby się wydawać, i w sposób, który wiele mówi o epoce cyfrowej, w której dorastają dzisiejsi decydenci. W 2015 roku, gdy Daniel Jackson, obywatel Australii i Wielkiej Brytanii, miał zaledwie 14 lat, państwo jeszcze nie istniało nawet jako idea polityczna. Była za to mapa, a raczej setki map przeglądanych w internecie, wspólnie z przyjaciółmi z prywatnej szkoły w Melbourne. W jednym z tych cyfrowych kadrów pojawił się fragment ziemi, który, przynajmniej według oficjalnych oznaczeń, nie należał do nikogo. To odkrycie, z pozoru banalne, uruchomiło proces, który kilka lat później przerodził się w pełnoprawny projekt polityczny. Dziecięca ciekawość stopniowo ustępowała miejsca planowaniu, dokumentom i wizji państwowości. Gdy 30 maja 2019 roku ogłoszono powstanie Verdis, Daniel Jackson został wybrany prezydentem. Jednak od trzech lat nie mieszka na terytorium własnego państwa. Państwa, które stworzył niemal od zera, w którym formalnie jest prezydentem, a które… pozostaje dla niego zamknięte. Jak to możliwe? Co oznacza rządzenie krajem, którego nie można dotknąć ręką? I po co ta cała akcja? Poniżej publikujemy zapis tej wyjątkowej rozmowy z Danielem Jacksonem: prezydentem Republiki Verdis, jej twórcą oraz szefem rządu w uchodźstwie.
1. Jest Pan prezydentem Republiki Verdis, ale według doniesień medialnych obecnie mieszka Pan w Wielkiej Brytanii. Co się stało?
Jestem prezydentem Verdis, jednak obecnie państwo jest rządzone w uchodźstwie z powodu blokady, którą nielegalnie nałożyły władze Chorwacji od października 2023 roku. To naruszenie prawa międzynarodowego. Chorwacja nie uważa terytorium Verdis za część swojego kraju i jasno pokazuje to na własnych mapach. Mimo wszystko zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia Verdis, a ja otrzymałem dożywotni zakaz wjazdu na teren Chorwacji.
2. Oprócz rządu w uchodźstwie w Wielkiej Brytanii, podobny funkcjonuje w Serbii, w Nowym Sadzie. Jakie relacje Republika Verdis utrzymuje z Serbią?
Główne biuro rządu w uchodźstwie znajduje się w Dover (Wielka Brytania), jednak posiadamy również Biuro Przedstawicielskie w Serbii, które zajmuje się realizacją polityki zagranicznej Verdis i interesów Republiki w Serbii. Nasze relacje z Serbią powoli się rozwijają, ale Serbia nie uznała Verdis dyplomatycznie.
3. Jak duża jest szansa, że Serbia zostanie pierwszym państwem, które oficjalnie uzna Republikę Verdis?
To trudne do przewidzenia. Może się to wydarzyć dopiero, gdy Chorwacja zniesie blokadę, ponieważ Serbia obawia się, że wcześniejsze uznanie Verdis mogłoby pogorszyć relacje serbsko-chorwackie.
4. Verdis istniał w praktyce przez około cztery lata – od 2019 do 2023 roku. Czym Pan zajmował się w tym czasie?
W tym okresie Verdis istniał głównie jako idea. Dopiero w 2023 roku sformalizowaliśmy rząd, zaczęliśmy udzielać pomocy humanitarnej, analizować teren i przygotowywać się do osadnictwa na miejscu. Ale niestety właśnie w 2023 roku doszło do interwencji Chorwacji na naszym terytorium, co pokrzyżowało wszystkie nasze plany.
5. Jak wygląda Pana typowy dzień, jako Prezydenta?
Mój dzień polegał głównie na nadzorowaniu pracy gabinetu Verdis, kontaktach z mediami, politykami, influencerami oraz przeglądaniu nowych propozycji i polityk zgłaszanych w rządzie Verdis. Często organizujemy spotkania i informujemy się nawzajem z przedstawicielami zagranicznymi o bieżących sprawach. W tym miesiącu otworzyliśmy nowe biuro przedstawicielskie w Nowym Sadzie i ponownie przyciągamy uwagę mediów, pojawiając się m.in. w ABC, B92 i Telegraf RS w ciągu ostatnich kilku dni.
6. Ilu ludzi posiada obecnie paszport Republiki Verdis?
Verdis ma obecnie 400 obywateli, jednak nie wszyscy posiadają paszport — mogą go jednak w każdej chwili zamówić. Ponadto mamy ponad 2,500 e-Rezydentów, z których wielu posiada karty e-Rezydenta i dokumenty w formie paszportopodobnej.
7. Kto z pewnością nie może otrzymać paszportu Verdis?
Osoby z poważną przeszłością kryminalną, brakiem pożądanych umiejętności lub środków potrzebnych do ewentualnej relokacji do Verdis w przyszłości.
8. Często w internecie pisze się, że nazwa „Verdis” pochodzi od łacińskiego słowa viridis, oznaczającego „zielony”, i że kraj został stworzony, aby zwrócić uwagę na problemy środowiskowe. Czy to prawda?
To prawda. Jednak od reform w 2023 roku Verdis stał się bardziej „big-tent”, obejmując szerszy zakres działań niż tylko kwestie ekologiczne.
9. Verdis powstał de facto w 2019 roku. Czy Pana poglądy polityczne zmieniły się od tego czasu?
Niekoniecznie. Osobiście zawsze pozostawałem raczej centrowy w swoich poglądach.
10. Czego, według Pana, brakuje dzisiejszej polityce Republiki Verdis?
Najbardziej brakuje nam porozumienia i komunikacji z Chorwacją. Stale publicznie powtarzamy, że chcemy współpracować w zakresie kontroli granic i handlu. Zawsze zależało nam, aby nasi sąsiedzi czuli się komfortowo z naszymi politykami i prawami. Chorwacja nie chce z nami rozmawiać bezpośrednio, jedynie przez publiczne oświadczenia — nawet gdy organizujemy protesty przed ich ambasadą.
11. Kogo Pan uważa za najlepszego polityka w historii?
Uważam, że wielu polityków ma swoje plusy i minusy, i trudno mi wskazać jedną konkretną osobę.
12. Kto jest najlepszym politykiem XXI wieku?
Odpowiedź jest taka sama, jak na poprzednie pytanie.
13. A kto jest najgorszym politykiem XXI wieku?
Odnoszę się do powyższej odpowiedzi.
14. Jakie konkretne lub realne osiągnięcia zanotował rząd w uchodźstwie w ciągu ostatniego roku?
Tylko w ostatnich kilku miesiącach Verdis pozyskał setki tysięcy dolarów w finansowaniu, pojawił się w mediach takich jak ABC, CNN, NBC i innych. Pozwoliło nam to rozszerzyć międzynarodową obecność, przyciągnąć uwagę potencjalnych inwestorów, a nawet przedstawicieli rządów zagranicznych. Otworzyliśmy też nowe biura, co również jest częścią naszej strategii zwiększania obecności na arenie międzynarodowej.
15. Czy zdarzały się momenty, gdy rozważał Pan porzucenie walki o niepodległość Verdis?
Nigdy. Nawet w trudnych momentach, takich jak początek blokady chorwackiej, nie poddaliśmy się i nigdy się nie poddamy. Myślimy długoterminowo.
16. Czy Verdis to w ostateczności terytorium, czy idea, która może istnieć wszędzie?
Powiedziałbym, że biorąc pod uwagę położenie Verdis i cele, które realizuje, terytorium, które rościmy sobie do prawa, jest kluczowe dla naszej ideologii, a większość naszych obywateli to Serbowie i Chorwaci. Jednak nawet działając w uchodźstwie, wywarliśmy ogromny wpływ na uwagę i wsparcie międzynarodowe.
17. Proszę dokończyć zdanie: Dla mnie Verdis to…
…kraj znany z jedności w różnorodności, w którym tak wiele osób o podobnych poglądach zebrało się nie tylko po to, by tworzyć historię, ale by budować społeczeństwo neutralności i pokoju.
Czy Verdis ma faktyczne szanse na sukces?
Na świecie istnieje całkiem sporo mikropaństw, które powstały z pasji, wyobraźni albo młodzieńczej brawury. Są tacy, którzy ogłaszają niepodległość własnych wysp, wiosek albo fragmentów niczyjej ziemi, tworząc miniaturowe republiki, jak na przykład Republika Uzhurpes czy Liberland, gdzie wszystko, od konstytucji po obywatelstwo, ma charakter bardziej zabawy i eksperymentu niż realnej polityki. W Europie natomiast prawdziwą legendą pozostaje Christiania w Kopenhadze, dzielnica, która od lat funkcjonuje w quasi-niezależnym duchu, ze swoimi zasadami i kulturą, przyciągając artystów, wolnomyślicieli i turystów spragnionych niezwykłych historii. To wszystko pokazuje, że mikropaństwa mają w sobie urok, potrafią przyciągać uwagę mediów i międzynarodową ciekawość, ale ich realna szansa na pełną suwerenność jest zawsze ograniczona przez otaczający świat państwowych granic i prawa międzynarodowe. W tym kontekście Verdis, z terytorium zablokowanym i prezydentem przebywającym w uchodźstwie, stoi przed wyzwaniem monumentalnym. Czy jest skazany na porażkę? Niekoniecznie. Choć jego sukces zależy od finezji dyplomatycznej, cierpliwości i umiejętności przyciągania poparcia, zarówno wirtualnego, jak i realnego. Dzisiejszy świat jest pełen nieprzewidywalności, a to, co kiedyś wydawało się jedynie snem, dziś staje się częścią codziennej rzeczywistości. Dlatego całkiem możliwe, że wkrótce Verdis pojawi się na oficjalnej mapie świata.
Źródło zdjęcia: https://www.magnific.com/free-photo/young-activists-taking-action_29013141.htm#fromView=search&page=1&position=46&uuid=25cd4bb3-c263-4bdd-ae6b-595068319eef&query=gen+z+protest
