Klasyka na nowo

W Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana w Warszawie 14 stycznia 2017 roku wystawiono spektakl Irydion. Przedstawienie w reżyserii Andrzeja Seweryna zostało przygotowane specjalnie z okazji obchodów stulecia istnienia placówki.

Bogi i ludzie szaleją, czyli refleksja nad współczesnym rozumieniem chrześcijańskich korzeni Europy”. Tak rozpoczyna się oficjalny opis sztuki będącej adaptacją dramatu historyczno-filozoficznego Zygmunta Krasińskiego – jest to trafna charakterystyka tego, co dzieje się na scenie.

Przedstawienie jest z całą pewnością widowiskowe. Dym i światła dynamizują akcję, a muzyka Ola Walickiego oraz Pawła Osickiego tworzy ciężki, mistyczny klimat. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że widzowie mogą podziwiać muzyków siedzących z boku sceny i śledzić, w jaki sposób wydobywają pożądane odgłosy z nietypowych instrumentów.

Kostiumy są z całą pewnością bardzo dobrze przemyślane. Odpowiedzialnej za nie Dorocie Kołodyńskiej należą się wyrazy uznania. Połączenie współczesnych kreacji z antycznym ubiorem świetnie współgra z całościowym wydźwiękiem adaptacji, która ma być przecież współczesnym odczytaniem dramatu zaliczanego do ścisłego kanonu polskiej literatury romantycznej.

photo Bartek Warzecha

Najważniejsza w przedstawieniu jest jednak gra aktorska – a tu jest co chwalić. Nie ma bowiem aktora, którego technice dykcji można by coś zarzucić. Każda kwestia jest świetnie odegrana, a przy tym na tyle wyraźnie, że przeciętnemu widzowi nie umknie choćby słówko.

Zawsze jednak jest tak, że nawet wśród najlepszych da się wybrać tych, którzy są wyjątkowi. Do tego grona z całą pewnością należy Krzysztof Kwiatkowski wcielający się w tytułową postać – Irydiona. Daje on popis aktorstwa najwyższej klasy. Świetnie akcentuje każde słowo, nawet wtedy, gdy przemawia przyciszonym czy podniesionym głosem. Towarzyszącego mu enigmatycznego Masynissa (granego przez Jerzego Schejbala), mimo złowieszczego tonu, aż przyjemnie słuchać. Natomiast na dźwięk wypowiadanej z przekonaniem i uporczywością kwestii „Do broni!” przez Kornelię (Marta Kurzak) aż chce się zerwać z miejsca i ruszyć w bój.

photo Bartek Warzecha

Warto też wspomnieć o monologu odczytanym na koniec spektaklu przez samego Andrzeja Seweryna. Dość powiedzieć, że można by go odtwarzać na zajęciach z nauki poprawnego wysławiania się.

Irydion odgrywany w Teatrze Polskim jest zapierającą dech w piersi sztuką – zdecydowanie godną polecenia. Nie tylko przez wzgląd na jej widowiskowość i ponadczasowe przesłanie, lecz także na wysoki poziom prezentowanego na scenie aktorstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.