Dłuższy okres nauki w szkole skutecznie zmniejsza ryzyko zapadnięcia na demencję w późniejszym wieku – dowodzą naukowcy z amerykańskich uniwersytetów (m.in. z USC i Wisconsin-Madison) na łamach pisma „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Choć wcześniej zauważano zależność między wyższym wykształceniem a rzadszym występowaniem chorób neurodegeneracyjnych, dotąd trudno było udowodnić, że to bezpośredni skutek samej edukacji, a nie czynników społeczno-ekonomicznych czy środowiskowych.
Aby to rozstrzygnąć, badacze przeanalizowali brytyjską reformę szkolnictwa z 1972 roku, która podniosła wiek ukończenia szkoły z 15 do 16 lat. Taka zmiana prawna pozwoliła porównać osoby urodzone w odstępie zaledwie kilku dni, które różniły się wymaganym czasem edukacji, ale poza tym były bardzo podobne. Analizując dane uczestników do 65. roku życia, wykazano, że osoby objęte dłuższym obowiązkiem szkolnym rzadziej chorowały na alzheimera i pokrewne demencje.
Szczególnie istotnym wnioskiem z badania jest to, że efekt ochronny edukacji występuje również u osób o wysokim, dziedzicznym ryzyku genetycznym. Odkrycie to podważa pogląd, jakoby geny były niezmiennym wyrokiem, i udowadnia, że czynniki środowiskowe i doświadczenia życiowe mogą powstrzymać rozwój predyspozycji chorobowych. Dodatkowa edukacja przyczyniła się również do wyższych dochodów gospodarstw domowych oraz mniejszej częstotliwości występowania udarów i zawałów serca.
(za: Nauka w Polsce)
(zdj. Susan Q/Unsplash)
