Zaginiony świat pod skarpą

Romanse, masońskie loże ukryte w podziemiach, tajne korytarze oraz hodowle małp i ananasów u stóp Skarpy Warszawskiej. To nie zapowiedź nowej powieści Szczepana Twardocha, ale fantazje, które wcielił w życie Kazimierz Poniatowski – największy ekscentryk XVIII-wiecznej Polski.

Wielki Gatsby znad Wisły

Kazimierz Poniatowski, brat ostatniego króla Polski – Stanisława Augusta Poniatowskiego znany był z szalonych pomysłów, hucznych przyjęć i licznych romansów m.in. z późniejszą żoną brata Elżbietą Grabowską. Poniatowscy mieli wspólną faworytę (oficjalną kochankę) – Henriettę Lullier. To dla niej Kazimierz Poniatowski wybudował przy Krakowskim Przedmieściu dwupiętrową kamienicę, w której ostatecznie powstał najpopularniejszy dom publiczny w Warszawie. Jego stałym bywalcem był król Stanisław August, który za usługi Lullier zapłacił ponad 40 tysięcy złp z państwowego skarbca.
Kazimierz wsławił się przede wszystkim opinią skandalisty i tchórza – do historii przeszedł jego pojedynek z Adamem Tarłą, w którym już po pierwszym starciu, gdy stracił konia, poddał się. Drugiego spotkania Tarło już nie przeżył. Zginął z rąk majora Korfa, w wyniku podstępu przygotowanego przez księcia. Największy rozgłos przyniósł Poniatowskiemu, powstały z jego polecenia wspaniały kompleks pałacowo – ogrodowy w parku na Książęcem, w którym m.in. hodował ananasy. Poniatowski sprowadził także małpy z Madagaskaru, jednak te nie przetrwały polskiego klimatu. Egzotycznego charakteru nadawały parkowi powstałe w nim budowle, m.in. domek Imama, minaret, pawilon chiński oraz książęcy pałac i liczne sadzawki z kaskadami i domkami dla łabędzi. Do naszych czasów zachowało się tylko Elizeum – budowla nawiązująca swoją nazwą do mitologicznej podziemnej siedziby wiecznej wiosny.

Dom rozpusty

Podziemna rotunda wciśnięta w zbocza Skarpy Warszawskiej i gęsto pokryta trawą w parku im. marszałka Rydza-Śmigłego jest dziś niemal nie do zauważenia.

źródło: Wikipedia

Zamazane sprayem drzwi nie zwiastują niczego więcej niż starego magazynu. Elizeum zostało zbudowane w latach 80-tych XVIII wieku. Przyczyny powstania komnaty i jej pierwotne przeznaczenie zdążyły obrosnąć legendą. Z dopisku architekta Szymona Bogumiła Zuga – ,,Elizeum dla przyjaciół i pięknych pań” wynika, że komnata była miejscem schadzek, zabawy i rozpusty. Według niektórych historyków mogła służyć spotkaniom warszawskiej masonerii. Na zaproszenie Poniatowskiego przybywali zagraniczni goście, między innymi angielski podróżnik i kolonizator Australii William Cox. W swoim pamiętniku, będącym jedynym źródłem relacji z wizyty w Elizeum, tak opisał swoją obecność Na Książecem: „Wreszcie dotarliśmy do drewnianych drzwi, jakby wejścia do lichej chatki. Drzwi nagle otwarły się i znaleźliśmy się ku naszemu zdziwieniu, we wspaniałym salonie, oświetlonym niezliczoną ilością lampionów. Miał on kształt rotundy z przepyszną kopułą wedle najpiękniejszej symetrii. Dookoła, (…) widziałeś cztery otwarte gabinety, a w nich sofy wygodne i malowidła al fresco przedstawiające triumfy Bacchusa, Sylene, Amora oraz zwycięskiej Katarzyny nad Turkami. Wtem wśród ogólnego podziwu olśnił nasze uszy koncert niewidzialnej orkiestry. Szukaliśmy daremnie skąd pochodziły tony”.

Do Elizeum prowadził korytarz oświetlony setkami lampionów.  W podziemnej rotundzie podczas biesiad znajdowały się suto zastawione stoły i wygodne kanapy. Dzięki świetnej akustyce panującej w ceglanej rotundzie, nawet najcichsza rozmowa była słyszalna na drugim końcu sali. Kazimierz wykorzystywał to do podsłuchiwania tajemnic i sekretów. Wnętrze oświetlone było przez okrągły otwór w sklepieniu, na którym stała latarnia w stylu chińskim. Dziś otwór jest zarośnięty i już nie przepuszcza wiele światła. Oprócz odcisków kasetonów dekorujących sklepienie oraz fragmentów tynku mającego imitować kiedyś górską skałę, do dziś nie zachowały się żadne inne zdobienia.

Upadek perły

Po śmierci Kazimierza Poniatowskiego Elizeum straciło swój blask. Było używane niezgodnie z przeznaczeniem, m.in. jako magazyn beczek z piwem. Dziś, wielokrotnie zalewane, zmagające się z wilgotnością cegły, niszczeje i zamienia się w wylęgarnię nietoperzy. Elizeum jest pod opieką Zarządu Zieleni i Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków. – Zlecone przez nas ekspertyzy wykazały, że Elizeum nie grozi zawalenie. Obecnie przygotowujemy opinie dotyczące rewitalizacji oraz zabezpieczenia budowli – mówi nam Andrzej Wolański, główny specjalista w BSKZ

źródło: Wikipedia

Miasto szuka pieniędzy na renowację obiektu. Jednak nie wiadomo, jak po przywróceniu mu świetności mogłoby zostać zagospodarowane. Póki co pojawił się pomysł przekształcenia książęcego domu rozpusty w salę koncertową. Czas mija, a Elizeum nadal nie wykorzystuje potencjału, by być jedną z największych atrakcji stolicy. Wejście jest możliwe jedynie z przewodnikiem m.in. podczas Nocy Muzeów.

Podziemny świat

Elizeum nie jest jedynym kryjącym tajemnice miejscem Na Książęcem. Pod parkiem zbudowano liczne podziemne korytarze, które po II wojnie światowej zostały zapomniane i nieuwzględnione na mapach. Większość zasypano. Jednym z nielicznych, który przetrwał, jest przeszło dwustumetrowy korytarz mający początek przy ulicy Książęcej. Wejścia do niego podejmują się fani Urban Exploringu (wchodzenia do opuszczonych miejsc). Ryzykują wiele, bo mury korytarza grożą zawaleniem. Jednak chętnych do jego przejścia nie brakuje, a filmy z wyprawy wrzucane do sieci zyskują coraz większą popularność.
Wokół tematu podziemnych korytarzy Warszawy powstało wiele legend m.in. te o przejściu łączącym Plac Wilsona z Cytadelą, czy dawny Dom Partii znajdujący się przy rondzie de Gaulle’a z Dworcem Centralnym. Ten ostatni miał podobno służyć komunistycznym dygnitarzom do przejścia na tajny peron, skąd miał odjeżdżać pociąg do Moskwy.

https://www.youtube.com/watch?v=EmG3ntyJsm4 – link do filmu z przejścia korytarzem