W mroku elektroniki

Bardzo skutecznie podsycali apetyt na swoją nową płytę. Singiel Raj grali jeszcze przed premierą na koncertach – zawsze wywołując pozytywną reakcję publiczności. W wywiadach tajemniczo sugerowali, że tym razem chcą stworzyć coś innego niż dotychczas. Po trzech latach od premiery Sea you later nagrali transowy, najspójniejszy, a jednocześnie najkrótszy album w swojej karierze.

 

 

Małe pomieszczenie oświetlone przytłumionym, zimowym światłem. Wyposażenie sugeruje, że gdzieś na wsi, z podpisu wynika, że na północy Polski. Przy klawiszach i mikrofonie siedzi Justyna Święs i śpiewając wygląda przez okno, zwrócona twarzą prosto do wpadających przez szybę promieni zachodzącego słońca.

W takich warunkach powstała płyta Raj duetu The Dumplings, tworzonego przez Justynę Święs – wokalistkę i autorkę tekstów i Kubę Karasia – muzyka i producenta. W 2014 roku wkroczyli na muzyczne podium swoją pierwszą płytą No Bad Days jako jeden z najciekawszych młodych debiutów muzycznych, za co otrzymali Fryderyka. Zwrócili uwagę przede wszystkim świeżością, przekornością i lekkością muzyki z pogranicza elektroniki i popu. Po roku ukazał się ich kolejny album Sea you later – dużo mroczniejszy i rozbudowany. Promowały go trzy single, które szybko stały się najważniejszymi utworami w ich koncertowych setlistach – Nie gotujemy, Kocham być z Tobą i Odyseusz. Ostatni album, który ukazał się 21 września, tworzyli bez „przeszkadzaczy” i „rozpraszaczy” m.in. w domu matki chrzestnej Justyny. Zależało im na zamknięciu się sam na sam z muzyką i swoimi emocjami, co przełożyło się na stworzenie dojrzałego i bardzo wizualnego albumu.

fot. materiały promocyjne

Tym razem postawili na konkret. Na płycie znalazło się tylko 8 utworów plus dwa bonusy – covery Ach nie mnie jednej z tekstem Agnieszki Osieckiej i Jestem kobietą Edyty Górniak, oba znane jeszcze przed premierą albumu. Pierwsze przesłuchania zwracają uwagę przede wszystkim na trzy najbardziej wyróżniające się utwory – przydymiony i przepełniony syntezatorami kojarzącymi się z dyskotekami z lat 80., mocno taneczny Raj, transowa, z ciężkim bitem Nieszczęśliwa i klimatyczne, surowe Tam gdzie jest nudno, ale gdzie będziemy szczęśliwi. Pozostałe piosenki potrzebują więcej czasu, aby wybić się swoim brzmieniem na tle tak jaskrawych utworów. Samplami z biciem kościelnych dzwonów, powolnym bitem i niskim głosem Justyny, The Dumplings zapraszają do Kina. Ale to nie o postaci na ekranie chodzi. „Cielesnością oburzeni, głodem niewzruszeni, pięknem uradowani, śmiercią niezatroskani” – definiują widownię bohaterowie filmów. Po ocierającym się o lata 80. stylowym Raju muzyka ponownie zwalnia, adekwatnie do klimatycznego tekstu Deszczu, rozlewając „z karku na plecy i dalej jakoś tak” dreszcz, wywołany mrocznymi samplami i zbudowanym na powtórzeniach tekstem. Najlżejsze z całej płyty Uciekam, przypominające elektro-popowe kawałki duetu z poprzednich albumów, przechodzi płynnie w niepokojące, mocno synthpopowe Przykro mi. Po ciężkich, leniwie rozwijających się utworach tempa płycie nadają wspomniana już Nieszczęśliwa i rytmiczny, taneczny jak jego tekst Frank.

Pisząc teksty na dwa poprzednie albumy Justyna posługiwała się głównie językiem angielskim, a i tak największą popularność zdobywały nieliczne piosenki śpiewane po polsku. Wcześniej Święs już dała poznać się jako bardzo zdolna autorka tekstów, która filtruje rzeczywistość przez swoją wrażliwość, dodając do słów inspiracje kulturą. I choć w Przykro mi stwierdza, że „dalej nie pisze o sobie”, wyraźnie wyczuwa się jej wrażliwość. Sięga po literackie porównania, barwne historie, rozbudowane metafory. Dzięki nim teksty stają się nieoczywiste i wielowymiarowe. W wywiadach naprowadziła jednak na pewne tropy – we Franku pojawia się sensualna scena tanga z Zapachu kobiety, a Uciekam jest zainspirowane ucieczką 80-letniego Lwa Tołstoja od swojej żony. Także teledysk do Raju, w którym aktor Rafał Mohr tworzy dla siebie kostium ptaka, został wyraźnie zainspirowany książką Ptasiek Williama Whartona. Ciemna sala kina, przewijająca się co jakiś czas noc, lekki szmer ciszy, wczesny zmierzch – każdy z utworów wprowadza nastrój niczym z Twin Peaks czy niedawnego Rojsta, kreując w trakcie słuchania niepokojące wizje i obrazy.

fot. materiały promocyjne 

Z debiutujących nastolatków stali się artystami, którzy odważnie eksperymentują z muzyką i nie trzymają się kurczowo wypracowanego brzmienia. Po wydaniu Sea you later nagrali utwór do polskiej wersji audiobooka Lśnienia Stephena Kinga, ruszyli w trasę z orkiestrą, występowali na największych festiwalach w Polsce (Open’er Festival, Męskie Granie, Jarocin Festiwal, Orange Warsaw Festival) i za granicą (SXSW w Teksasie), wzięli udział w projektach nowOsiecka i DoYou Pumy. Justyna zaśpiewała na albumie Albo Inaczej, Chaos pełen idei Wojtka Mazolewskiego, Rapersampler Tego Typa Mesa, śpiewała na żywo do spektaklu Mapa i terytorium Eweliny Marciniak. Kuba wyprodukował najnowszy album Marceliny, występuje w klubach jako DJ, tworzy audycję Oceanarium w Czwórce i jest jednym z najciekawszych producentów muzycznych młodego pokolenia.

W Raju jeszcze wyraźniej niż na poprzednich albumach postawili na elektronikę – synthpopową, przeradzającą się w synthwave. Manifestacyjnie odkleili od siebie mocno już sfatygowaną łatkę młodzieżowego zespołu alternatywnego i zaprezentowali mroczną, ale fascynującą, własną wizję muzyki elektronicznej.