Kiedy wojna wychodzi z ekranu. Immersyjna opowieść o Ukrainie

Lid: W świecie nieustannego przepływu obrazów coraz trudniej zatrzymać uwagę na jednym zdjęciu. Wystawa Backups of War Marcina Korbusa próbuje odwrócić ten mechanizm. Zamiast kolejnej fotografii z wojny daje widzowi możliwość wejścia do jej cyfrowego zapisu – stanąć obok zniszczonego samochodu, zajrzeć do zbombardowanego mieszkania i usłyszeć głosy tych, którzy przeżyli.

Źródło: materiały dostarczone przez autora

Backups of War | Marcin Korbus

Źródło: materiały dostarczone przez autora

Wyobraź sobie, że stoisz w Warszawie. Za oknem spokojna ulica, codzienny ruch, ludzie spieszący się do swoich spraw. Podchodzisz do szyby, ale zamiast znajomego krajobrazu widzisz zrujnowane centrum Czernihowa. To jeden z momentów wystawy Backups of War, który zostaje w pamięci na długo. Nie dlatego, że pokazuje coś, czego wcześniej nie widzieliśmy. Wręcz przeciwnie – obrazy wojny są dziś obecne niemal wszędzie. W mediach społecznościowych, serwisach informacyjnych, telewizji. Problem polega na tym, że ich nadmiar sprawia, że coraz trudniej naprawdę je zobaczyć.

Marcin Korbus postanowił więc odejść od klasycznej fotografii dokumentalnej. Zamiast kolejnego płaskiego obrazu stworzył przestrzeń, do której można wejść.

Wojna zapisana w 3D

Wystawę można było oglądać od 9 maja do 28 czerwca 2026 roku w Pracowni Duży Pokój. Jej podstawą są trójwymiarowe skany fotogrametryczne – cyfrowe rekonstrukcje prawdziwych miejsc i przedmiotów związanych z wojną w Ukrainie.

Jak działa fotogrametria? Wystarczy wykonać setki zdjęć jednego obiektu lub pomieszczenia z różnych perspektyw. Odpowiednie oprogramowanie łączy fotografie i tworzy na ich podstawie trójwymiarowy model, który można następnie obracać, powiększać i umieszczać w wirtualnej przestrzeni.

Skan fotogrametryczny to proces, w którym robimy paręset zdjęć w jednym pomieszczeniu pod różnymi kątami. Kiedy wrzucimy je do odpowiedniego programu, otrzymujemy z tego pełny trójwymiarowy model gotowy do dalszej edycji, powiększania i obracania – wyjaśnia Marcin Korbus.

Pomysł na Backups of War pojawił się, gdy artysta zaczął przeglądać dostępne w internecie modele 3D. Zauważył, że część z nich dokumentuje miejsca dotknięte wojną. Nie są to więc cyfrowe rekonstrukcje stworzone od początku przez artystę. Ich punktem wyjścia są realne miejsca i przedmioty – ślady wydarzeń, które rzeczywiście miały miejsce.

Uświadomiłem sobie, jak ważne jest, by opowiedzieć o tym, o czym dziś mówi się już coraz mniej. Uważam, że to nasza odpowiedzialność, zarówno jako społeczeństwa, jak i artystów – mówi Korbus.

Artysta zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: przesyt obrazami.

Miałem poczucie, że płaski obraz i tradycyjna fotografia dokumentalna w pewnym sensie się wyczerpały. W dobie Internetu i ciągłego zalewu zdjęć z linii frontu gdzieś po drodze zatraciliśmy empatię – dodaje.

Źródło: materiały dostarczone przez autora

Nie tylko obraz

Backups of War nie jest jednak wyłącznie wizualnym archiwum. W projekcie wykorzystano także autentyczne głosy świadków wydarzeń.

Korbus nawiązał kontakt z ukraińskimi mediami, m.in. z Suspilne. Część rozmów przeprowadził samodzielnie. Zależało mu, aby za cyfrowymi modelami nie zniknęli ludzie i ich historie.

To ważne przesunięcie akcentu. Zniszczony budynek czy samochód są dowodem wojny, ale same w sobie nie opowiadają jeszcze o doświadczeniu człowieka. Dopiero połączenie obrazu, przestrzeni i głosu pozwala zobaczyć za nimi konkretną historię.

Wejść do środka

Wystawa została podzielona na dwie części, wykorzystujące dwie technologie: Mixed Reality (MR) oraz Virtual Reality (VR).
W części MR wirtualne obiekty pojawiają się w realnej przestrzeni galerii. Widz może się wokół nich poruszać, podejść bliżej i przyjrzeć się detalom.

Druga część całkowicie przenosi odbiorcę do świata wirtualnego. Zakładając gogle VR, można swobodnie poruszać się po odwzorowanych przestrzeniach i jednocześnie słuchać relacji świadków.

Najbardziej zależało mi na wywołaniu u widza poczucia fizycznej obecności. Chodzi o możliwość bezpośredniej konfrontacji, o wrażenie, że naprawdę stoimy tuż przed zniszczonym pomnikiem czy samochodem. Co więcej, możemy wręcz wejść do środka, doświadczyć tej przestrzeni i w pełni uświadomić sobie prawdziwą skalę wszystkich obiektów – tłumaczy artysta.

I właśnie skala okazuje się jednym z najważniejszych elementów tego doświadczenia.
Fotografia pozwala zobaczyć zniszczony budynek. VR pozwala stanąć obok niego. Wirtualna przestrzeń pozwala podejść do przedmiotu, obejrzeć go z każdej strony i niemal fizycznie poczuć jego obecność.

Nie oznacza to oczywiście, że technologia może odtworzyć doświadczenie wojny. Może jednak zmienić sposób, w jaki odbiorca konfrontuje się z jej śladami.

Źródło: materiały dostarczone przez autora

Kilkaset kilometrów od Warszawy

Najbardziej poruszający moment wystawy pojawia się wtedy, gdy wirtualna rzeczywistość zaczyna mieszać się z tą, którą znamy.
Podchodzę do okna. Przez chwilę wszystko wydaje się znajome – przestrzeń galerii, Warszawa, codzienność. Po drugiej stronie widzę jednak zrujnowane centrum Czernihowa.

Ten prosty zabieg zmienia perspektywę.

Wojna, która wcześniej była kolejnym obrazem oglądanym na ekranie, nagle zostaje umieszczona w przestrzeni codziennego życia. Warszawa i Czernihów zaczynają funkcjonować obok siebie. Bezpieczeństwo jednej przestrzeni zostaje zestawione ze zniszczeniem drugiej.

To właśnie w tym miejscu Backups of War przestaje być jedynie wystawą nowych technologii. VR staje się narzędziem opowiadania o dystansie – geograficznym, emocjonalnym i społecznym.

Cyfrowe archiwum pamięci

Dlaczego ktoś zamiast zrobić zdjęcie zbombardowanego mieszkania decyduje się zeskanować je w 3D?

To pytanie pojawia się podczas oglądania wystawy niemal automatycznie. Czy chodzi o zachowanie śladów dawnego życia? Ocalenie przedmiotów i przestrzeni, które mogą już nie istnieć? A może o stworzenie cyfrowego dowodu wydarzeń, którego nie będzie można tak łatwo wymazać?

Dla Marcina Korbusa odpowiedź wiąże się przede wszystkim z pamięcią.

Wojna to niezwykle trudny temat, a to, jak my jako społeczeństwo ją postrzegamy, ma ogromne znaczenie – mówi artysta.

W tym sensie Backups of War można potraktować nie tylko jako projekt artystyczny, ale również jako próbę stworzenia cyfrowego archiwum wojny. Archiwum, w którym obok obrazów znajdują się przestrzenie, przedmioty i głosy ludzi.

Wystawa zakończyła się w czerwcu, ale projekt będzie można zobaczyć ponownie podczas festiwalu New Media Week w październiku w Katowicach.

Być może właśnie wtedy jeszcze raz warto będzie założyć gogle i wejść do świata, który istnieje zaledwie kilkaset kilometrów od nas, a którego rzeczywistość tak łatwo wyprzeć z codziennej świadomości.

Źródło: materiały dostarczone przez autora

Rozmowę z Marcinem Korbusem, artystą, fotografem i autorem projektu „Backups of War”, przeprowadziła Natalia Chyntalian.

Artykuł powstał przy pomocy tłumaczenia z Chatem GPT.

Najpiękniejsze Jarmarki Bożonarodzeniowe
Sezon na odwiedzanie Jarmarków Bożonarodzeniowych właśnie się rozpoczął. Gdzie najlepiej...
"Polityka" przegrywa proces z Ziobrą
Usunięcie artykułu ze strony internetowej tygodnika, oficjalne przeprosiny i 20...
AI wymaga większego zakresu etyki

Fiński filozof i psycholog Frank Martela podkreśla na łamach czasopisma...

Wege weekend nad Wisłą  

Falafel, wegańskie pierożki czy orkiszowe calzone? W weekend 30 czerwca...

Kobieta w konflikcie

Sztuka Simona Stephensa – autora między innymi „Dziwnego przypadku psa...