Piękno, miłość i wojna

Nowy film Patty Jenkins, debiutujący na ekranach polskich kin 2 czerwca, to opowieść o początkach słynnej superbohaterki z komiksów wydawnictwa DC – Wonder Woman. Widowiskowa historia, której akcja rozgrywa się w realiach I Wojny Światowej, zawiera w sobie ważne przesłanie.

Wonder Woman, która dzięki psychologowi Williamowi Moultonowi Marstonowi (inspirującemu się mitologią grecką oraz własnymi badaniami z dziedziny psychologii) i rysownikowi Harry’emu G. Peterowi w 1941 roku zadebiutowała na łamach All-Star Comics vol. 1 #8, obok takich fenomenów pop-kultury jak Batman czy Superman, jest jedną z najbardziej znanych postaci komiksowych. Grana przez Gal Gadot, gościnnie wystąpiła w krytykowanej produkcji Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości. Przez znaczną większość widzów została odebrana bardzo pozytywnie, wbrew negatywnym recenzjom całości dzieła. Dlatego też z filmem opowiadającym o jej solowych przygodach wiązano duże nadzieje – fani liczyli na to, że przerwie złą passę ekranizacji komiksów wydawnictwa DC. Dość powiedzieć, że reżyserka Patty Jenkins wyszła naprzeciw ich oczekiwaniom.

Wonder Woman to historia młodej księżniczki Amazonek, Diany. Wychowując się wśród samych kobiet na mitycznej Rajskiej Wyspie, Themyscirze, przejawia niezwykłą chęć poznania świata oraz waleczny temperament. Gdy pewnego dnia spokój Amazonek zakłóca rozbitek, agent Steve Trevor (Chris Pine), Diana decyduje się odejść wraz z nim, by pomóc ludzkości w zażegnaniu przerażającego konfliktu – Wielkiej Wojny, znanej później jako I Wojna Światowa.

Patty Jenkins świetnie operuje emocjami widza. W pierwszej części filmu podsuwa mu malownicze, kolorowe krajobrazy idyllicznej Rajskiej Wyspy, by za chwilę skontrastować je z szarą i ponurą rzeczywistością ogarniętego wojną świata ludzi. Dzięki temu odbiorca jest bliżej bohaterów – rozumie zachwyt Steve’a Trevora nad pięknem Themysciry, a także strach Diany na widok okrucieństw i bezsensowności ludzkiego konfliktu.

Źródło: Warner Bros.

Aktorzy swoją grą pomagają w odbiorze filmu. Gal Gadot i Chris Pine to castingowy strzał w dziesiątkę. Razem tworzą świetny duet, zarówno w scenach komicznych jak i poruszających, dzięki czemu relacja między bohaterami wydaje się głęboka, a łączące ich uczucie szczere.

Niestety, u większości pozostałych postaci charaktery są oparte na stereotypach. Królowa Hippolita (Connie Nielsen) to nadopiekuńcza matka, towarzysze Steve’a Trevora są wręcz karykaturalnymi przedstawicielami swoich nacji, a niemiecki generał Ludendorff (Danny Huston) jest po prostu zły do szpiku kości. Być może z braku czasu ekranowego, postanowiono posłużyć się oklepanymi kliszami.

Źródło: Warner Bros.

Te wady nadrabia jednak wspaniały montaż. Wonder Woman sprawia wrażenie filmu dobrze przemyślanego, z porządnym scenariuszem, który został konsekwentnie zrealizowany. Płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego, nie spiesząc się ani nie przedłużając. Widz nie odnosi też wrażenia, że film ten jest przesadnie pocięty.

Muzyka wypada dobrze. Choć niepotrzebne wydaje się użycie w niektórych scenach motywu muzycznego z filmu Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości. Z całą pewnością twórcy chcą, by widzowie kojarzyli go z postacią Wonder Woman. Jednak w tej produkcji zwyczajnie nie pasował do klimatu i gdy dało się go słyszeć podczas scen akcji, można było odnieść wrażenie, że został dodany na siłę.

Źródło: Warner Bros.

Wonder Woman w reżyserii Patty Jenkins to ewidentnie film stworzony z wielką dbałością o szczegóły oraz szacunkiem dla komiksowej postaci. Piękna Gal Gadot bez wątpienia jest godną odtwórczynią roli głównej bohaterki. Warto zaznaczyć, że choć jest to przygodowe kino akcji, to nie brak w nim wątków poważnych, takich jak groza i bezcelowość wojen czy dyskryminacja kobiet. Postać Wonder Woman uczy jednak, że świat może się zmienić na lepsze, jeśli tylko nie zabraknie nam przesiąkniętych ideałami marzycieli, którzy za wszelką cenę chcą nieść bezinteresowną pomoc wszystkim – niezależnie od ich płci, koloru skóry, czy wyznań.

Dodaj komentarz